Wall gallery - plakaty we wnętrzu

12/19/2020

Wall gallery - plakaty we wnętrzu


Od dawna jestem przeogromną fanką plakatów we wnętrzach. Nie ma chyba lepszego pomysłu na dużą zmianę na ścianach, która nie wymaga nakładu czasu i wysiłku. Zmiana galerii ściennej to u nas już tradycja. W kilka chwil można totalnie odmienić wnętrze. Zawsze ogromną frajdę sprawia mi wybór nowych plakatów. Czasami dobieram printy do tych, które już mam, a czasami decyduję się na pełną metamorfozę ściany. W tym tygodniu dojechały moje nowe perełki od DESENIO. Skomponowanie całej galerii zajęło mi trochę czasu, ponieważ chciałam, żeby była idealnie dopasowana do całego wnętrza i moich upodobań. Skupiłam się na moich ulubionych kolorach - czyli delikatnych różach, beżach i bieli. Postawiłam na dość minimalistyczne printy, abstrakcje, typografie, linearne grafiki, wybierając je w kilku rozmiarach, tak by ułożyć ciekawą kompozycję. Wszystko stworzyło bardzo zgraną całość, spójną ze sobą i przede wszystkim z całym wnętrzem. 

Plakaty marki DESENIO wybierałam już kolejny raz i z czystym sumieniem polecam je każdemu, kto pragnie stworzyć na swojej ścianie coś wyjątkowego i pięknego. To plakaty, których jakość wyczuwacie od pierwszego momentu, gdy otworzycie opakowanie. Drukowane są w Szwecji, na świetnej jakości grubym i trwałym, matowym papierze. Poprzednie plakaty mam już parę lat i faktycznie, tak jak zapewnia marka, papier ten jest odporny na starzenie i nic się z nim nie dzieje. Wybór plakatów na stronie sklepu jest tak olbrzymi, że z pewnością skomponowanie idealnej galerii zajmie Wam trochę czasu, ale warto. Efekt jest niesamowity! 

Specjalnie z marką DESENIO przygotowaliśmy dla Was 

kod rabatowy -35 %

"SKANDYNAWSKAWERANDA"

obowiązujący do 23.12 do końca dnia

(*nie dotyczy od ramek i plakatów z kategorii Handpicked i Personalizowane)


Tak więc spieszcie się i twórzcie swoje wymarzone galerie :)

Jeśli macie ochotę na identyczne plakaty jak moje to zostawiam Wam ich nazwy i linki, aby było łatwiej je odnaleźć:


Ściskam Was.

A.


Post powstał we współpracy z marką DESENIO.






















 

Wieczorne rytuały

11/07/2020

Wieczorne rytuały


Stres ostatnich miesięcy, który dopada mnie w dosłownie każdej sferze życia nie jest dobrym sprzymierzeńcem dla dobrego snu. A ja jak nigdy potrzebuję tego snu, żeby zregenerować ciało i umysł.

Zdarza się Wam zasnąć i obudzić w środku nocy, a gonitwa myśli skutecznie krzyżuje ponowne zaśnięcie? Ja tak mam ostatnio bardzo często. Otwieram oczy o godzinie 2 i choćbym nie wiem jak się przed tym broniła, to zaczynam myśleć o wszystkich rzeczach, które mam do zrobienia w dniu następnym. Żegnaj wypoczynku, witajcie worki pod oczami!

Obiecałam sobie zmienić moje wieczorne rytuały. Dawniej lubiłam przed zaśnięciem pobuszować po necie, zajrzeć na insta czy skoczyć na jakąś promkę w ulubionych sklepie internetowym. Przyznam, że nie jest to najmądrzejsze posunięcie, jeśli ma się problemy ze spaniem, ale ciężko porzucić pewne przyzwyczajenia.

W tej chwili staram się wykorzystać ten czas na czytanie książki, w towarzystwie jakiejś wyciszającej herbaty. Lista książek do przeczytania, która czeka na półce jest dość spora. Doszła do tego teraz książka, która swoją premierę będzie miała 12 listopada - "Nic się nie dzieje", autorstwa Kathryn Nicolai, twórczyni podcastu "Nothing much happens". Kathryn na kartach książki podsuwa nam pełne uroku opowieści, idealne przed snem. Książka zawiera nie tylko kojące opowiadania, ale okraszona jest również pięknymi ilustracjami, pomysłami na relaksujące rytuały i relaksujące medytacje, a także przepisy na pyszne co nieco. Kathryn ma w tym temacie dość duże doświadczenie, bo od wielu lat jest nauczycielką jogi i medytacji. Jej książka ma niepostrzeżenie rozwinąć w nas większą uważność i empatię do nas samych, złagodzić nadwyrężone nerwy i pozwolić wyrobić dobre nawyki wspomagające zdrowy i spokojny sen. 

Tego mi w tej chwili najbardziej potrzeba. Jeśli Wam również to zostawiam Wam namiar na tę książkę, a także małą inspirację do stworzenia sobie swojej oazy relaksu. Takie umilacze sypialnianej przestrzeni nigdy nie zaszkodzą ;)











Kącik telewizyjny - szafki RTV

10/27/2019

Kącik telewizyjny - szafki RTV

Kącik telewizyjny jest jednym z naszych ulubionych miejsc w domu. Zależało mi na dobraniu optycznie lekkiej szafki, która będzie idealnie pasować do wnętrza. Postawiłam na dębową szafkę RTV Century od SF MEBLE (klik), w bardzo minimalistycznym, skandynawskim stylu i jestem nią zachwycona. Długo zastanawiałam się nad jej doborem, ale myślę, że ten model był strzałem w dziesiątkę. To chyba najładniejszy mebel jaki mamy. Jeśli więc szukacie szafki, która będzie prosta, bardzo porządnie wykonana i taka, która posłuży wiele lat, to myślę, że ta będzie idealna. Jakość gra tutaj ogromną rolę. Ja Wam bardzo polecam ten model.

Do pełni szczęście brakuje mi jeszcze kilku dodatków w tym miejscu, no i przede wszystkim tego, aby telewizor zawisł na ścianie. Wtedy urok tej szafki będzie w stu procentach wydobyty.




Specjalnie dla Was zrobiłam mały przegląd ciekawych szafek RTV. Wszystkie modele znajdziecie w sklepie SF MEBLE (klik).




Kobiece dodatki do sypialni - pufy, siedziska, taborety

8/07/2019

Kobiece dodatki do sypialni - pufy, siedziska, taborety


Od kiedy zaczęłam urządzać nową sypialnię, wszystkie dodatki dobieram z największą starannością i oczywiście ogromną przyjemnością. Wygospodarowałam sobie w tym pokoju swój kącik, typowo babski, dopracowany w najmniejszym calu i bardzo funkcjonalny. Marmurowa konsola (tutaj), która pełni rolę toaletki jest jednym z moich ukochanych mebli w mieszkaniu. Mam tu pod ręką wszystko czego potrzebuję, aby wyszykować się do wyjścia. 

Nad konsolą zawisło moje wymarzone okrągłe lustro (tutaj). Nadało zupełnie innego wyrazu sypialni. Jest w tej chwili jeszcze bardziej kobieca, stylowa, przytulna. Okrągłe, złote lustra, to w tej chwili jeden z najmodniejszych dodatków wnętrzarskich. Podobnie jak marmur. Cieszę się więc, że udało mi się połączyć te elementy ze sobą i stworzyć tak miłą dla oka całość. Do tego trochę delikatnych złotych dodatków. Tłem dla nich jest oczywiście jasne, białe wnętrze. Chociaż podobne dodatki - czyli złoto i marmur, równie dobrze będą wyglądały przy ciemnej bazie. Wówczas będzie jeszcze bardziej elegancko. Wyobraźcie sobie tutaj tapetę na tej białej ścianie - w jakiś botaniczny wzór. Petarda!

Jest jeszcze jeden dodatek, który widzę tutaj w moim kąciku. Puf lub taboret. Wybór w tym temacie jest ogromny! Poniżej przygotowałam dla Was moje TOP 10 w tej kategorii. Są to wybory, które najbardziej pasują do sypialni, dodatków i kolorystyki, którą tutaj widzicie. Większość z nich jest welurowa. Welury są teraz absolutnym hitem. Pufy, fotele, kanapy... wszystko w miękkich, przytulnych materiałach. Wcale mnie to nie dziwi, bo wyglądają przepięknie we wnętrzach. Do tego złote delikatne podstawy. Idealnie w moim guście. Poza siedziskami z weluru mam też dla Was kilka innych propozycji: rattan, drewno lub metal. Wszystkie są równie pięknie i uważam, że każda wersja mogłaby się znaleźć w mojej sypialni. Mam nadzieję, że moje typy Was zainspirują i ciekawa jestem, która opcja najbardziej Wam się podoba. 




Różowy taboret na złotej podstawie - tutaj
Złoty metalowy taboret - tutaj
Różowy kwadratowy taboret - tutaj
Szary okrągły taboret - tutaj
Drewniany taboret - tutaj
Miodowy aksamitny taboret - tutaj
Różowy okrągły puf - tutaj
Rattanowy taboret - tutaj
Czarny taboret - tutaj
Szary kwadratowy taboret - tutaj 






Śniadanka z czterech stron świata

6/06/2019

Śniadanka z czterech stron świata


Śniadanie - symbol wszelkiego początku. Zachęca do wyskoczenia z łóżka, zapowiadając kolejny fascynujący dzień, i daje impuls do działania. Jakże ważne jest aby w świecie rozpędzonym jak superszybki japoński pociąg shinkansen znaleźć chociaż kilkanaście minut na poranny posiłek. I zjeść go w spokoju, przy stole. - Vanessa Lewis "Śniadanka z czterech stron świata".

Celebrowanie posiłków razem z bliskimi jest czymś co uwielbiam robić. I każdy taki dzień, kiedy można świętować wspólny czas przy jedzeniu jest dniem idealnym. Wspólne jedzenie zbliża, a i samo w sobie lepiej wtedy smakuje!

Swoją premierę ma właśnie książka Vanessy Lewis "Śniadanka z czterech stron świata". Autorka zabiera nas w kulinarną podróż dookoła świata. Wybierzemy się dzięki niej do Francji, żeby skosztować miniaturowych croissantów czy uproszczonego croque monsieur, w Jordanii spróbujemy falafela, w Indiach czeka na nas żółty dal i bananowo-limonkowo-kokosowe lassi, a w Chinach dim sum. Większość śniadań jest dla mnie totalnym odkryciem i nawet nie znałam ich nazw. Przepisy w książce są inspirowane kuchniami narodowymi, ale niekoniecznie są to najpopularniejsze potrawy w danym kraju. Dobrane są tak, aby stworzyć książkę z różnorodnymi propozycjami, na wypieki, jajka, ryby, danie z ryżem lub makaronem, śniadanie które można przygotować 5 minut, jak i to stanowiące prawdziwą weekendową ucztę.

„Śniadanka z czterech stron świata” to kulinarna książka stworzona z myślą o kubkach smakowych najmłodszych. Każdemu państwu poświęcono kilka słów wyjaśnienia: opisana została geneza posiłku i jego kulturowe tło. Tak, aby zaciekawić młodego smakosza podczas wspólnego gotowania oraz jedzenia, jak i skłonić go, by palcem po mapie przekraczał kolejne kontynenty w poszukiwaniu ulubionego śniadania! 

Propozycje przepisów na polskie śniadanka w książce przygotowało moje ulubione czasopismo kulinarne „KUKBUK".

Mam słabość do książek kucharskich. A tym bardziej do tak pięknie wydanych. Biorąc do ręki "Śniadanka z czterech stron świata" od pierwszego momentu wiem, że jest to pozycja wyjątkowa. Absolutnie zachwycające zdjęcia Vanessy Lewis zdobią strony "Śniadanek". Jest to dokładnie taki typ fotografii jaki lubię - zdjęcia delikatne, jasne, klimatyczne, urocze, ale jednocześnie nie cukierkowe. Vanessa fotografuje jedzenie od osiemnastu lat, ale "Śniadanka" są jej pierwszym autorskim projektem i trzeba przyznać, że stworzyła coś wyjątkowego.

Ja Wam gorąco polecam tę książkę, nie tylko jako inspiracje do stworzenia uczty dla podniebienia, ale też dla prawdziwiej uczty dla oka. Ja zachwycam się każdą stroną!

Zostawiam Wam link, gdzie możecie zamówicie książkę (LINK TUTAJ).










Coffee moment - czyli nowy ekspres Philips LatteGo

5/29/2019

Coffee moment - czyli nowy ekspres Philips LatteGo



Ten moment, kiedy można wreszcie usiąść w domu. Zrelaksować się z filiżanką dobrej kawy. Obecnie takie chwile to u nas luksus. Nasz czas jest tak przepełniony obowiązkami związanymi z pracą i przeprowadzką, że momentami ciężko to ogarnąć. Dlatego tym bardziej cieszy mnie fakt, że ostatnio mam doskonałego kompana w tych chwilach. Ekspres ciśnieniowy Philips 2200 LatteGo EP 2235/40 towarzyszy nam już jakiś czas i muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie piłam kawy tak często jak teraz i to tak dobrej.




Ekspres Philips LatteGo to doskonała opcja dla tych osób, które cenią sobie wygodę użytkowania, świetny wygląd i oczywiście pyszną kawę. Możecie w nim przygotować 3 rodzaje kaw: espresso, cappuccino oraz kawę czarną. Jest też oczywiście opcja przygotowania samej gorącej wody.









Ja najczęściej wybieram opcję cappuccino, gdyż jest to moja absolutnie ulubiona kawa, więc skupię się może na tym i opowiem Wam kilka słów właśnie o tej opcji.

Rzeczą, która bardzo przypadła mi tutaj do gustu jest funkcja „Moja kawa”, która pozwala na dostosowanie mocy oraz ilości kawy do naszych preferencji smakowych. Jest to dla mnie ogromny plus, ja najzwyczajniej w świecie nie przepadam za taką bardzo mocną kawą, tylko wolę opcję pośrednią, natomiast mój mąż kocha kawę mocną, która bardziej stawia na nogi. Tak więc tutaj dosłownie w kilka sekund każdy może dostać kawę o takiej mocy, jaką preferuje. 

Druga rzecz, która mnie zachwyca to pojemnik LatteGo. Pojemnik na mleko, który nie dość, że łatwo zamontować i ściągnąć, to równie prosto się go myje. Jeśli nie wykorzystamy całego mleka, nie trzeba go wylewać, tylko można wsadzić do lodówki z całym zamkniętym pojemnikiem i wykorzystać to mleko później. To pierwszy ekspres w naszym domu, który ma opcję spieniania mleka i powiem, że to jest to, czego mi zawsze brakowało. Delikatna, a zarazem gęsta i pyszna pianka...mmm to coś fantastycznego. Dlatego chyba teraz tak często sięgam po kawę.

Możecie oczywiście korzystać z kawy mielonej lub ziarnistej. Jeśli mamy do czynienia z ekpresem automatycznym z młynkiem, to tym bardziej ja jestem fanką ziarnistej i zmielenia jej przez ekspres tuż przed zaparzeniem. Smak jest wtedy najlepszy z możliwych, a kawa bardziej wyrazista i aromatyczna niż w przypadku wcześniej zmielonych ziaren.

Jeżeli chodzi o wykonanie ekspresu, jego użytkowanie i czyszczenie, to muszę powiedzieć, że oceniam wszystkie te rzeczy bardzo wysoko. Jak sami widzicie pięknie się komponuje z takim stylem jaki lubię i jest ozdobą sam w sobie. Wszystkie elementy są bardzo porządnie wykonane. Złożenie go i przygotowanie do pierwszego użycia nie było żadnym problemem. Jest intuicyjny i korzystanie z niego jest dziecinnie proste. Podobnie jak czyszczenie wszystkich elementów z resztek wody, kawy. Wszystko można szybko wyjąć, rozebrać na części i swobodnie umyć, a trwa to bardzo krótko.





Muszę przyznać, że użytkowanie tego ekspresu jest niewątpliwą przyjemnością. Jestem bardzo ciekawa czy Wy również jesteście zwolennikami ekspresów ciśnieniowych, czy wybieracie inne formy przygotowywania kawy.

A jeśli chcecie sprawdzić dokładnie ten model ekspresu, który opisałam, zajrzyjście do Komputronika (link tutaj).

Copyright © 2017 Skandynawska Weranda