niedziela, 25 listopada 2012

Pasteis de Nata...i wyniki candy


Witam Was w niedzielny wieczór. Ależ ten weekend prędko zleciał. Dopiero co był piątek, a tu już…

Dzisiejszy post jest kulinarny J

Być może część z Was spotkała się z takim deserem jak PASTEIS DE NATA… a dla pozostałych może będzie to dobra okazja do wypróbowania czegoś nowego i pysznego J


Ja spotkałam się z tym deserem będąc w Portugalii. Spróbowałam i przepadłam do reszty. Coś pysznego. Pasteis de Nata to nic innego jak babeczki budyniowe. Zajadałam się tymi babeczkami wszędzie gdzie się dało J Najlepiej smakują jeszcze ciepłe… Mmmmmm, aż mi ślinka cieknie na samo wspomnienie. Prawda jest taka, że od czasu pobytu w Portugalii nie miałam tych pyszności w ustach. Aż tu nagle, dość niedawno, natknęłam się w Biedronce na ulotkę z winami portugalskimi. Z winem jeszcze muszę poczekać, natomiast ulotkę zachachmęciłam z przyjemnością… jako, że uwielbiam to co portugalskie. A uwierzcie mi na słowo, że wina w Biedronce są naprawdę prosto z Portugalii… wiem, bo sprawdziłam J Będąc w Porto kupiłam IDENTYCZNE wino Porto TAWNY, jak później w naszej Biedronce. Ta sama butelka, ten sam smak… tylko u nas ciutek droższe, ale i tak w przyzwoitej cenie 20 zł. Serdecznie polecam tym, którzy jeszcze nie pili. Słodkie i mocne – w sam raz do deserów (chociaż nie tylko – ja uwielbiam je podawać z kurczakiem z ananasem na ciepło, smażonym w miodzie i płatkach migdałowych – kiedyś podzielę się przepisem). Jestem jego fanką.
Wracając jednak do tzw. „pasztelek”
W rzeczonej ulotce natknęłam się na przepis na te fenomenalne babeczki J Jupiiii. Jedynie pech chce, że nie dysponujemy jeszcze piekarnikiem… ale to tylko kwestia czasu i kiedyś upiekę te pyszności. Muszę sprawdzić czy z podanego przepisu mają taki sam smak jak te portugalskie. Będąc na wycieczce w Lizbonie trafiliśmy do miejsca, które słynie z PASTEIS DE BELEM. To taka kawiarenka, w której sprzedają pasztetki. Kolejki ciągną się tam wężykiem po ulicy. Więc same widzicie, że coś w tym deserku musi być J
Przepis jest następujący:

SKŁADNIKI:
- 3 opakowania gotowego ciasta francuskiego,
- 1 cytryna,
- 500 ml mleka,
- 5 jajek,
- 50 g mąki ziemniaczanej,
- 150 g cukru,
- 50 g cukru waniliowego,
- masło do wysmarowania foremek-
- cukier puder
- cynamon

PRZYGOTOWANIE:
·         12 foremek do babeczek smarujemy masłem.
·         Z ciasta francuskiego wycinamy kółka, wykładamy nim foremki i wstawiamy do lodówki.
·         Mleko zagotowujemy ze skórką z cytryny i odstawiamy na 15 minut, po czym skórkę wyjmujemy. Połowę siekamy i dodajemy do mleka.
·         Mąkę rozprowadzamy w małej ilości mleka i łączymy z resztą.
·         Dodajemy cukier i zagotowujemy, stale mieszając.
·         Kiedy mleko zgęstnieje, zestawiamy z ognia i łączymy z jajkami (lekko ubite 4 żółtka i jedno całe jajko).
·         Gotową masą wypełniamy foremki.
·         Pieczemy 10-15 minut w temp. 240 stopni.
·         Przed podaniem babeczki można posypać cukrem pudrem i cynamonem

To tyle z kuchennych wariacji.

Jest jeszcze jedna „paląca sprawa” w dniu dzisiejszym J
A mianowicie CANDY… miło mi, że klamerki w woreczku powędrują do EVY z Pyrowego Zakątka. Pozdrawiam bardzo serdecznie.

Tymczasem ściskam Was i życzę smacznego J

5 komentarzy:

  1. A już się bałam, że nie wygram. Wreszcie coś w życiu wygrałam:)Chyba też zrobię niedługo jakieś candy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za odwiedziny! I cieszę się, że mnie zaprosiłaś, dzięki temu miałam okazję trafić do Ciebie!Podoba mi się:-) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super :) wlasnie niedawno tez ktoś przypomniał mi smak tych babeczek. Jutro kupuje forme i pieke :)

    OdpowiedzUsuń