sobota, 1 grudnia 2012

Drobne przemeblowania i pierwsze świąteczne dekoracje

Czołem! :)
Ledwo co się skończył weekend, a zaczął się następny. Oj ten tydzień przeleciał mi jak z procy.
Pierwszy dzień astronomicznej zimy - 1 grudnia...a ja nadal bez kalendarza adwentowego. Mój B. nie zdążył mi w tygodniu wydrukować numerków potrzebnych do wykonania kalendarza, więc siedzę i czekam... i oczywiście się niecierpliwię. Już wiem jaki będzie...mam nadzieję, że dziś uda mi się go wreszcie zrobić. Oby  tylko mój mężczyzna nie zapomniał...

Pogoniło nas ostatnio do IKEA. Trzeba było dokonać pewnego ważnego zakupu, bo już tuż tuż...i nie mam na myśli ozdób świątecznych :)
A przy okazji kupiliśmy jeszcze komódkę do sypialni i EXPEDITA do salonu. 
Szafką pod telewizor jestem zachwycona. Moje książki "służbowe" wreszcie mają swój kąt. Co prawda nie wszystko się zmieściło, ale już jakiś postęp jest. No i B. zachwycony bo mu się tak wygodnie patrzy na telewizor :D

Parę dni temu zakupiliśmy już bombki na choinkę. Nasze pierwsze bombki :) Co za radość. Oczywiście głowiłam się wcześniej jaką kolorystykę dobrać, tak żeby wpasowała się w salon...i jak to zazwyczaj wychodzi, bombki są zupełnie w innym kolorze niż zaplanowany. Kiedy już stanęliśmy w realu przed całym stoiskiem bombkowym miałam zamiar zgarnąć coś w srebrze i dokomponować do tego jakieś elementy fioletu. Ściany naszego salonu są bowiem białe, szare i "lagunowe" - jak napisał producent (mój B. jest fanem Miami, więc ta laguna mu się spodobała i zgodził się na jedną ścianę w takim kolorze). A że meble białe, dywan szary, a kilka dodatków fioletowych, to pomyślałam iż srebro i fiolet będą w sam raz na choinkę ;) I tu zgłoszone zostało veto. Hmmmmm...."co tu robić, co tu robić...myśl" - jakby mawiała moja koleżanka. I oto na ratunek przyszły bombki w kolorze naszej lagunowej ściany (no trochę ciemniejsze).
Oboje zgodziliśmy się na ten kolor, ja przeforsowałam jeszcze uzupełnienie go ciemną szarością  - tak więc bombkowa misja zakończona. Ale tak jakoś mnie wierciło od tych plastikowych bombek, więc już jutro zabieram się za szare serducha z materiału, które będą uzupełnieniem całości :) Jeszcze tylko choinki nam brak :D

A dziś męczyła mnie potrzeba świątecznych dekoracji, więc parę bombek władowałam do szklanego kielicha i już sobie stoją w salonie :)
I like it.

Oj ależ się rozpisałam. A teraz kilka ujęć naszych nowości salonowych.
Miłego weekendu.













3 komentarze:

  1. Ikea - mój ulubiony sklep:)
    Ładne te bombeczki w szkle:) Uwielbiam ten okres przedświąteczny. Właśnie w radio leciało "Snow is falling":)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy i nietypowy kolor bombek, bardzo mi się podobają:-)
    Pozdrawiam
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
  3. JA jestem w szoku, nie wiedziałam , że ludzie tak wcześnie zaczynają dekorować mieszkania. Ja jeszcze nie zabrałam się za świąteczne porządki. Dopiero jak skończę i wszystko jest na błysk zaczynam dekorowanie:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...