piątek, 7 grudnia 2012

Zimowo, gwiazdkowo, mikołajowo...

Ho, ho, ho...
Wczoraj były Mikołajki...jeden z moich ulubionych dni :) i nie myślcie, że chodzi o otrzymane prezenty.
Bardziej o ten powrót do dzieciństwa, o to że to ja mogę coś komuś dać...nawet jeśli to ma być coś bardzo drobnego.
Ale tak jakoś miło się robi w ten dzień. A jeszcze dodatkowo wieczorem leciał na polsacie "Kevin w Nowym Jorku" :))) Poezja. Bardzo udane Mikołajki.

Ja w sumie stwierdziłam, że najlepszym prezentem byłaby skończona jadalnia...tak żeby ściany w całości były białe...bo jak na razie część jest w brzydkiej starej boazerii. Identyczna była w przedpokoju ale pomalowaliśmy ją na biało i teraz przedpokój wygląda fenomenalnie. No więc na swój mikołajkowy prezent jeszcze muszę troszeńkę poczekać...ale będzie wreszcie :) A do tego moje ukochane Merci :))) Uwielbiam. No i jeszcze w moje ręce wpadł cudowny sznurek :D Haaa, ileż to radości może sprawić zwykły (no może nie taki zwykły) sznurek.




A ja podzielę się z Wami moje drogie pomysłem na prezent świąteczny dla Waszych Panów.
Ja swojemu B. kupiłam na Mikołaja rękawiczki :) Ale nie takie klasyczne...tylko iGlove. Końcówki palców są wykończone srebrem i z tego tytułu można używać ekranów dotykowych bez konieczności ściągania rękawiczek.


Bardzo fajny gadżet. Zamówiłam je na allegro w cenie 19 zł plus przesyłka. Więc nie jest to jakiś oszałamiający wydatek. Obawiałam się, że może gadżet nie jest funkcjonalny, że to taki pic na wodę. Ale nie...faktycznie działają. Ku mej ogromnej radości. Już myślałam, że nie dojdą na Mikołajki. A okazało się, że listonoszowi nie chciało się wychodzić na górę i wrzucił w poniedziałek awizo. Dobrze, że je zauważyłam i wczoraj podjechaliśmy na pocztę po to zawiniątko :) Mój B. jest bardzo zadowolony. Fajne to to.

A teraz chwalę się :)
Wczorajszy dzień spędziłam na szyciu serduch w gwiazdki na choinkę. Wspominałam Wam już, że nasze plastikowe bombki troszeczkę mnie uwierały i w związku z tym postanowiłam coś doszyć własnoręcznie. Tak więc słowo stało się ciałem, a materiał serduchem.
(Tak się w gwiazdkowy nastrój wprowadziłam, że napisałam na początku o gwiazdkach zamiast o serduchach, haha.)

Słuchałam sobie soundtracku z mojego ukochanego filmu "Listy do M." i szyłam...a śnieg tak miło sypał za oknem.

Oto co wyszło (w porannej sesji na naszym zasypanym tarasie):




I jeszcze jedno...last but not least :) Chwalę się wygraną w konkursie u Sylwii, która prowadzi bloga http://sylwiamuchamakeup.blogspot.com/
Miło mi bardzo :)
A do Sylwii trafiłam dzięki jej zdolnej siostrze. Fajnie tak się wspierać blogowo :)
Pozdrawiam Was serdecznie.


7 komentarzy:

  1. No ten sznurek faktycznie fajowy:) Piękne gwiazdki nie tzn serdca ale nie gwiazgki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem eleganckie te serduszka:) Będą faktycznie pasowały do twoich niecodziennych:) bombek:):)
    Eh, ja też czekam nie tyle co na wykończenie lokum, ale w ogóle na nasze lokum:( Jak na razie oswajam to co mam:)
    Jaki ładny sznureczek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie mogę się doczekać na choinkę.

      Usuń
  3. Niech chwilę ochłonę ze zdumienia:):):):):):):)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ślicznie te serduszka Ci wyszły! :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń