czwartek, 20 grudnia 2012

Prezenty

Witam!
Jeśli jutro jednak będzie ten długo zapowiadany koniec świata, to chciałam Wam jeszcze pokazać parę zdjęć :)
Prezenty i prezenciki na bieżąco się pakują. Mniej niż zwykle bo nie miałam jak za nimi biegać. Ale najważniejsze, że są.
Poczyniłam ostatnio podkładki pod kubki - w czerwono-białe serduszka. Mam nadzieję, że się spodobają.




I jeszcze jedno zdjęcie - nasze świąteczne łóżko :) Dostaliśmy już od mojej zdolnej mamy piękny komplet, narzuta i dwie poduchy. W mój ulubiony wełniany motyw :) Wpasowały się idealnie do zimowej sypialni. Jak na razie poduchy w kolorze brudnego różu poszły w odstawkę, a pojawiły się akcenty w czerwieni i bieli. Plus ulubiony beż. 
Poducha w serducha to też dzieło mojej mamy - choć to już mojego projektu :D
A ta sweterkowa powstała z mojego starego golfa. A co :)

Pozdrawiam Was ciepło.





środa, 19 grudnia 2012

Ni z gruszki, ni z pietruszki :)

Przed chwilą zauroczyłam się tymi zdjęciami :) W żaden sposób nie są związane z klimatem świąt, ale co z tego. Są urocze. Takie przedmioty nadgryzione zębem czasu. Ewentualnie tak dobrze udające swoją starość :))) Nieważne, ważne że mi się podobają. Tak więc dzielę się swym zachwytem razem z Wami.

via: pinterest.com

A przed chwilą był listonosz. I przyniósł mi mały pakuneczek - niespodziankę. Otwieram, a tam - oooo! śliczna świąteczna kartka i piernikowe serducho od Ewy z Pyrowego Zakątka.
Dziękuję Ci bardzo :*
Uśmiecham się od ucha do ucha.
Uściski!!!!!


A wczoraj udało mi się zaopatrzyć w dwa lizaczki - niestety nie było czerwonych. Ale niebieskie też śliczne :) 



Christmas comming

Witajcie :)
Aż mi się nie chce wierzyć, że za chwilkę święta.
Biorąc pod uwagę, że w tym roku moje przygotowania są zupełnie odmienne, bo musiałam darować sobie bieganie po sklepach (może to i dobrze), to i tak czas ten zleciał mi jak z bicza strzelił.

Jeszcze niedawno szukaliśmy choinki, a ja dopiero zastanawiałam się nad dekoracjami. A tu masz... 19 grudnia.

Mam jeszcze sporo zdjęć, które chciałabym Wam pokazać...może zdążę :)

Więc dziś będzie moje lawendowe pudełko :D - przerobione obecnie na zimowe :)


Jako, że w okresie letnim będę z pewnością do lawendy wracać, to nie chciałam dokonywać zmian ostatecznych. Tak więc odziałam pudełeczko w serwetkę, dokleiłam lekko taśmą klejącą i jest. No i ładnie ;)

Ściskam Was.





p.s. Eva z Pyrowego Zakątka zaprosiła mnie do zabawy:


A więc robiłam co mogłam :D Ozdoby świąteczne, mniejsze i większe. Pakowanie prezentów. Urządzanie naszego mieszkanka... No troszkę tego było. Nie tyle ile chciałam. Nic nie upiekłam - niestety. No ale cóż. Może w następne święta będziemy mieć piekarnik :))) 




niedziela, 16 grudnia 2012

Choinka pod Aniołem :)))

Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią dokonuję prezentacji naszej choinki :) 
Jest piękna. 
Ogromna...i nasza pierwsza :) Dlatego taka wyjątkowa... 
Będzie stała dłuuuugo... z pewnością do końca stycznia - już tak mam, że uwielbiam jak długo stoi. A poza tym ktoś jeszcze musi ją zdążyć obejrzeć...



Ubierana była stopniowo. Najpierw lampki - których okazało się o jedno opakowanie za mało (jeszcze ich nie dokupiliśmy), później bombki, które misternie nawlekałam na przezroczystą żyłkę - chyba przez pół dnia, jeszcze później doszły moje własnoręcznie szyte serduszka.
Ale jeszcze było coś nie tak więc kupiłam w Biedronce 2 łańcuchy w świetnym biało - srebrnym kolorze i brokatowe renifery (szczerze powiedziawszy bałam się, że będą wyglądać obciachowo - ale że reniferów jest tylko 6, a choinka ogromna to stanowią jej rewelacyjne uzupełnienie).
Kropkę nad i stanowią szydełkowe aniołki :) Najpiękniejsze :)

Całość nieodmiennie nas zachwyca. Tak sobie siedzimy przy tej choince i cieszymy się tym czasem.

P.s. obejrzeliśmy wczoraj film "Nad życie" o Agacie Mróz...oj spłakałam się na nim jak bóbr. 
Ale szczerze polecam.





I pozdrawiam Was ciepło.

Achhhhh, mówiłam Wam kiedyś że kolor bombek dopasowaliśmy do koloru ściany :) Więc dorzucę jeszcze jedno zdjęcie gdzie widać fragment naszej "laguny" :) A i w tle załapał się graficzny kącik na komodach.




sobota, 15 grudnia 2012

Lemon curd czyli krem cytrynowy

Witajcie.
Eksperymentowałam wczoraj z przepisem, który znalazłam w biedronkowym piśmie "Moje Smaki Życia" - a mianowicie z kremem cytrynowym.


Powiem Wam szczerze - wyszło :)
Cały słoiczek kremu, który ma zastosowanie jako dodatek do tostów, naleśników, babeczek, itp.


Ja zajadałam się nim dziś na śniadanie w połączeniu z chrupkim chlebem z Wasy, moim ulubionym. Posmarowałam chlebki kremem i polałam je miodem. Pyszne.

Krem przypadł  mi bardzo do gustu.
Tak więc polecam. Robi się bardzo szybko, a warto go spróbować.




Smacznego i miłego weekendu. Pokażę Wam jutro naszą choinkę :) Najpiękniejsza na świecie.

Pozdrawiam.





piątek, 14 grudnia 2012

Mistletoe

Tylko na momencik...
Pierwszy raz mam w domu jemiołę :)

Zobaczyłam ją dziś i nie mogłam się oprzeć. 


Zdjęcia, które notorycznie robię mnożą się i mnożą :) Mam nadzieję, że zdążę pokazać je wszystkie.
Pozdrawiam, miłego wieczoru.



czwartek, 13 grudnia 2012

Wieczór...

Wczorajszy wieczór sprawił mi mnóstwo radości. 
Niby nic...ot chwila z książką (właściwie dwiema), a później film na dvd. Lecz to wszystko miało w sobie jakąś magię chwili. Światełka na choince dodawały temu wszystkiemu zimowego uroku.
No i najważniejsze, że wieczór spędzony wspólnie...

Literackie przyjemności sponsorowały dwie książki :) Mój ukochany już "Dobry wiatr" od Mimi i Zorkiego, którą to książkę, podobnie jak pierwszą część, absolutnie uwielbiam. A także pozycja zakupiona (za całe 10 zł) ostatnio w księgarni  MATRAS - "Boże Narodzenie w polskim domu. Kolędy i zwyczaje." Album ten nie jest zbyt gruby, ale za to pięknie wydany. Siedziałam sobie wczoraj i nuciłam pod nosem kolędy, które znalazły się w książce :) Dowiedziałam się również paru ciekawostek.

Filmem, który tak bardzo lubimy są "Listy do M." Zachwyciliśmy się nim już w zeszłym roku, w kinie. Wzruszyliśmy się nim oboje i oboje przednio się bawiliśmy.
W tym roku powtórka z rozrywki, tym razem na dvd. Ale radość, humor i wzruszenia te same :)

Moje ukochane zdanie z tego filmu..."Warto marzyć...i czekać"
Oj warto, warto.


Miłego wieczoru.


środa, 12 grudnia 2012

Spacer zimowy & my winter outfit

HO,HO,HO!
12.12.12
Cóż za magia liczb :)))))) Fajna data. Choć powiem szczerze, że gdyby nie dzisiejsza rozmowa z numerolożką w DDTVN to nawet nie zwróciłabym uwagi na taką datę :)

źródło: apetyczne wnętrze


Mamy wreszcie choinkę!!!!!!! Jupi.
Wczorajszy zakup już stoi w salonie. Ogromna. Nigdy takiej ogromnej nie miałam. Niestety sztuczna ale to wybór bardzo uzasadniony, zwłaszcza w tym roku. Ja tradycyjnie ubieram choinkę 6 grudnia i trzymam tak do końca stycznia :) Bo najzwyczajniej w świecie kocham siedzieć przy choince. W tym roku troszkę poślizgu ze względu na konieczność jej zakupu .
A dodatkowym względem było to, że klasyczny "okres choinkowy" spędzę poza domem... więc nawet nie miałabym możliwości nacieszyć się żywą choinką, bo pewnie jakbyśmy już byli w domu to drzewko było by martwe.
Tak więc znaleźliśmy jakieś ładne 2,20 m :) i mamy. Jest ubrana tak do połowy. Bombki są, moje 4 serduszka hande made są i lampki są - choć okazało się, że choinka taka duża że musimy dokupić jeszcze jedno opakowanie światełek. No i muszę jeszcze doszyć kilka serduch. Jakiś łańcuch może....., może coś jeszcze. W każdym razie efekt końcowy pokażę Wam w weekend. :)

A dziś pokażę takie małe migawki ze "spaceru" do Biedronki :) A jako, że śnieg i zimno, i ogólnie zima w pełnej krasie..........
mój winter outfit :) Mogę mieć jedną parę zwykłych kozaczków ale "futrzaków" zawsze mam kilka :D ot takie uzależnienie. 


Czapa to dzieło mojej mamy. Wyszperałam ją z szafki, gdzie odleżała baaaardzo długi czas. Niesamowicie mi się spodobała więc ją przywłaszczyłam :) A do kompletu udało mi się dokupić cudny szalik i rękawiczki z jednym paluchem...już od dawna mi się takie marzyły. Ja ogólnie mam manie na punkcie rękawiczek, czapek i szalików...mam ich całą szafę. I zawsze spodoba mi się coś nowego. Zwłaszcza takie wzorki jak poniżej.



Pozdrawiam !!!!




poniedziałek, 10 grudnia 2012

Słów kilka o bombkach

Witajcie! 
W moje ręce trafił ostatnio nowy numer Werandy. Więc sobie go czytam i cieszę oczy ładnymi wnętrzami.
Bardzo przypadł mi do gustu krótki artykuł o bombkach. Nawet nie miałam pojęcia, że taka była ich historia :)
"Dawno, dawno temu żył sobie w Niemczech ubogi rzemieślnik pracujący w hucie szkła. Nie miał pieniędzy na jabłka i orzechy, które wtedy wieszano na choinkach, zrobił więc szklane dekoracje. Lane były za ciężkie, co innego napełnione powietrzem. (...)"



A dziś widzę, że czeka mnie lektura nowego, świątecznego wydania  Green Canoe Style :)
Już się cieszę.
No nic, pozdrawiam Was i zabieram się do GC.

Przed chwilą na naszym balkonie wylądowały sosnowe gałęzie prosto ze wsi :) Ojjjjj ależ radość. 
Girlanda świąteczna powstanie jak nic.


Pozdrawiam!