wtorek, 14 maja 2013

Ciężki tydzień i światełko w tunelu...

Witajcie koleżanki!

Dziękuję Wam za liczne odwiedziny. Ostatniego posta napisałam już jakiś czas temu i ustawiłam datę publikacji na piątek. Nawet nie miałam pojęcia, że w piątek będę z Maksiem leżeć w szpitalu.

Ostatni tydzień dał nam ostro popalić. Najpierw nasz maluch dostał ogromnej temperatury. Pierwsze podejrzenia pediatry, to wyrastające ząbki. Ale dla pewności dostaliśmy skierowanie na badanie moczu. Wynik wyszedł kiepski, więc pognaliśmy z nim w zeszłą środę do szpitala. Skończyło się hospitalizacją i antybiotykiem.

Lewie zdążyło mu się poprawić po infekcji dróg moczowych, a zaraził się na oddziale rotawirusem :(
Całe szczęście przechodzi go w miarę łagodnie. Obyło się bez kroplówek.
Z całą pewnością przechodzi go lżej niż ja...tak,tak...wczoraj dopadło i mnie. Na oddziale jakaś epidemia rotawirusa więc i mnie powaliło z takimi wymiotami, że musieliśmy się z moim B. zmienić opieką w szpitalu.
Dla mnie to był dramat, bo pierwszy raz zostawiłam małego. No ale jak mus to mus, i tak nie byłam w stanie się nim zająć.

Całe szczęście moje małe słoneczko już czuje się lepiej i jutro najprawdopodobniej wychodzi do domu.

Ja obecni dochodzę do siebie u rodziców. Już nie mogę się doczekać, żebyśmy wszyscy znów byli w domu.

Bez maleństwa przy boku kompletnie nie mam co robić poza leżeniem w łóżku postanowiłam wskoczyć do sieci. A przy okazji znalazłam u mamy w komputerze zdjęcia, które miałam Wam kiedyś pokazać.

Oto one...na zdjęciu mój ukochany olkuski pojemniczek i front szydełkowej poduchy.
Poducha jest już gotowa. Jak tylko mi się uda to ją zaprezentuję.

Uściski!!!


p.s. a ząbków u Maksia jak nie było, tak nie ma ;)

















13 komentarzy:

  1. Współczuję ci kochana. dziecko jak choruje to matka z nim ( na duszy), a jak dojdzie do tego jeszcze rozłąka to już serce boli na całego!!! Trzymać sie trzeba tego, że już do domu maluch wraca a i Tobie chyba lepiej skoro napisałaś posta:)
    Zdjęcia przepiękne, no bajka jednym słowem... A to cudo pastelowe jak się całe wykluje koniecznie nam pokaż, daj chociaż oczy nacieszyć:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojjj masz rację moja Droga...serce boli, że trzeba dziecko opuścić i to jeszcze w takim momencie jak hospitalizacja. Ponoć u dorosłych rotawirusy szybko przechodzą. Ja po fatalnej nocy już trochę lepiej się czuję. Choć mam wrażenie jakby czołg po mnie przejechał.

      Usuń
  2. Oj współczuję. My też przechodziliśmy rota krótko po narodzinach Młodego. On sam wtedy jakimś cudem się uchował. Ja właściwie leżałam w łazience, bo do łóżka nie opłacało mi się wracać.
    Dobrze, że już zaraz będziecie razem. Od razu wszyscy lepiej się poczują :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak nie urok, to inne "g".
    Robótka fajowska. Zaraz smutki pójdą precz i koniecznie musisz nam pokazać.
    Ściskam mocno :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też CI współczuję, ja walczę z brzuszkiem małego i jego okropnymi wzdęciami oraz bolącymi gazami. Prawie w ogóle maluszek nie śpi. Jestem też u kresu sił... eh.. te nasze skarby.

    OdpowiedzUsuń
  5. BRRRRRR AŻ MNĄ wstrząsnęło, mam za sobą pobyty w szpitalu i nie chciałabym tego powtarzać, współczuję i trzymam kciuki za maluszka . I WAm wszystkim zdrówka, robótka sliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. trzymam kciuki i zdrówka życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdrówka więc życzę ;-)
    Ściskam Was :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masakra. My unikamy lekarzy, szpitali jak tylko się da. I widzę, że słusznie. Dużo zdrówka dla ciebie, synka i męża.
    eva

    OdpowiedzUsuń
  9. Sądząc po opisie rota, dziecko masz małe. Nie martw się- pierwszy rot powala starego a potem jest juz tylko lepiej. Przeżyjesz jesze wiele takich akcji:) Przepraszam za dobre wiesci i kłaniam sie nisko

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz za swoje, ale będzie dobrze!
    Pozdrawiam-D.

    OdpowiedzUsuń
  11. Choroba dziecka to potworna trauma. Najważniejsze pocieszenie to ... że wracacie pomalutku do zdrowia :)))
    Gorące całuski :******

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj nie zazdroszczę Waszych chorobowych historii!! Ale super, że wracacie do zdrowia!
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń