środa, 30 stycznia 2013

My own IB Laursen and scandiLOVE :)))

Witajcie kochane!

Dziś kurier przyniósł moje nowe "skorupy" - jak to mówi moja mama. Akurat jest u nas z wizytą kilkudniową, więc mam nieocenioną pomoc przy synku, no i chwilkę wytchnienia.

Wracając do skorup - załapałam się w Villa Nostalgia na przeceny i nabyłam piękne formy w kształcie serc oraz malutkie foremki z grubej ceramiki. W ostatniej chwili skusiłam się na mały dzbanuszek. Istne cudeńka. Do tej pory podziwiałam je w internecie...na żywo to już jest miłość od pierwszego wyjęcia z pudełka :)))
 Marzy mi się jeszcze ceramiczny chlebak. Ojjj tak.

Dodatkowo drobne zakupy w ScandiLoft...kocham ten sklep...
Za każdym razem gdy tam zaglądam sprawdzam czy jest jeszcze moja wymarzona retro waga. Choruję na nią...

A oto moje zdobycze:


Uściski !!!

poniedziałek, 28 stycznia 2013

retro waga kuchenna - My dream

Na początku chciałam podziękować za miłe komentarze pod poprzednim postem dotyczącym Maksia.

Pokażę Wam dziś moje małe marzenie kuchenne :)
Waga w stylu retro.
Według mnie jest rewelacyjna. Można ją dostać w kilku kolorach i szczerze powiedziawszy nie mogę się zdecydować, która podoba mi się najbardziej.

Te cudeńka możecie znaleźć w:












A tutaj już zdjęcia bardzo bardzo retro :) 
Może któraś z Was ma taką prawdziwie vintagową wagę.
Uściski !
















sobota, 26 stycznia 2013

Pierwszy miesiączek Maksia - "Kotki dwa" - Kołysanki .mp4



Dziękuję Mamusiu :* 
Maksio całuje Babcię za śliczny filmik.

Nasz pierwszy miesiąc

Moje Drogie,

dzisiejszy post jest dla mnie szczególny. Jest długi, ostrzegam :) Większość z Was pisała posty podsumowujące rok poprzedni...ja z takowym się wstrzymałam. Ale chciałabym to nadrobić dziś...w dniu, w którym mój synek kończy miesiąc.

Poprzedni rok, był rokiem wielkich zmian w moim życiu. Najistotniejszą zmianą była oczywiście ciąża. Pech chciał, że od samego początku była zagrożona. Każdy dzień był walką o maleństwo...
Każdy dzień był dla mnie ogromną radością i stresem jednocześnie. Wielokrotne pobyty w szpitalu, leki, stres...w pewnym momencie dopadła mnie swoista depresja. Ileż można leżeć większość dnia samej w domu...zanim mój B. wracał z pracy byłam sama...no i biłam się z myślami. Mimo, że nie wolno mi było się stresować wiele razy wypłakiwałam się w poduszkę...inaczej nie dało rady. I tak z dnia na dzień gasło jakieś moje wewnętrzne słoneczko...

Któregoś dnia przyznałam się Bartkowi, że już nie daję rady. Że czekanie na to czy stanie się coś złego czy nie, mnie już przerasta. Szukałam jakiejś pomocy... Usłyszałam wówczas: "Zajmij się czymś, znajdź jakąś pasję." Do tej pory moją pasją była salsa...no ale cóż...chyba nie muszę mówić, że salsa musiała odpaść. Pozostały mi książki...i zamiłowanie do wystroju wnętrz.

Któregoś dnia w moje ręce trafił numer Mojego Mieszkania, w którym zauważyłam zdjęcia pokazujące jak zrobić transfer na pudełku. Hmmmm......zaczęłam szukać w internecie grafik do transferu. I tym sposobem wpadłam na stronę Malowanego Kokonu. I przepadłam :) Zafascynowałam się tymi grafikami...i zobaczyłam  zdjęcia z wykorzystaniem grafik na blogu My Home My World. Toż to było dopiero odkrycie! :D Blogi...blogi zawsze kojarzyły mi się z formą pseudo pamiętnika...i tym samym nie uzyskiwały mojej aprobaty. A tu proszę...blogi wnętrzarskie!!! Szaleństwo! Fascynacja od pierwszego wejrzenia. Nieporadnie założyłam swojego bloga...i zastanawiałam się co by tu na nim pisać ;) W tym samym czasie zdążyłam stać się ogromną fanką kilku blogów:

http://mygreencanoe.blogspot.com/
http://drewniana-szpulka.blogspot.com/
http://scraperka.blogspot.com/
http://podmoimniebem.blogspot.com/
http://cat-arzyna.blogspot.com/
http://mylittlewhitehome.blogspot.com/
http://mojemiejcenaziemi.blogspot.com/
http://anne-homesweethome.blogspot.com/

Byłyście drogie koleżanki pierwszymi fascynacjami blogowo-wnętrzarskimi, że się tak wyrażę. Kiedy zobaczyłam latem wiosenne i letnie wydanie Green Canoe Style oszalałam na jego punkcie. U Ateny zachwycałam się pięknymi rzeczami, które tworzy (kiedyś urzekł mnie rożek dla niemowlaczka-ojjjj jak do niego wzdychałam :), podobnie z pięknymi kuchennymi dodatkami w Moim miejscu na ziemi. Dzięki Ani-Scraperce chwyciłam za włóczkę i druty...i poczyniłam własny kubraczek :D Moja mama nie mogła uwierzyć, że zaczęłam robić na drutach. Zachwycałam się też każdym zdjęciem na pozostałych blogach, każdym meblem, dekoracją...Ale najbardziej zachwycałam się pozytywną energią jaka płynęła do mnie z waszych postów. Prawdą jest, że się nie znamy a mam wrażenie jakbym wchodziła do domu dobrych koleżanek i była tam mile widzianym gościem. Zaraziłyście mnie swoimi pasjami, dobrą energią i takim słoneczkiem, które od Was płynie. 
Nie wymieniam Was wszystkich, lecz wszystkie z Was bardzo cenię i zachwycam się za każdym razem czytając posty, które zamieszczacie.

Dni mijały, a ja siedziałam w domu i szyłam, dziergałam, bawiłam się dekupażem, no i odwiedzałam Wasze blogi. Koiłam w ten sposób swoje nerwy w ciężkich chwilach. Muszę też wspomnieć o fantastycznej parze: Mimi i Zorkim - ich "Czas odnaleziony" i "Dobry wiatr" były energią, której czasem bardzo potrzebowałam.
"Dobry wiatr" był ze mną nawet na porodówce :D 

I tak zleciały kolejne miesiące...dla większości z Was grudzień był oczekiwaniem na Boże Narodzenie, dla mnie oczekiwaniem na 8 stycznia :) Na Maksia...Maluszek postanowił (zgodnie z moim przeczuciem) pojawić się jednak w święta - 26 grudnia :))) 

Kochane, jestem mamą pięknego synka. Udało się ! Jestem dumna i szczęśliwa. I dziękuję Wam, że jesteście i roztaczacie tyle dobrego :)


Te literki szyłam przed samymi świętami, tłumacząc maluszkowi jeszcze w brzuszku, żeby siedział spokojnie "Bo jeszcze mamusia nie skończyła szyć literek dla Ciebie" :)
Więc Maksio grzecznie poczekał, aż skończyłam...a jak tylko zawisły na łóżeczku postanowił wychodzić, żeby je zobaczyć :)






piątek, 25 stycznia 2013

pasteLOVE

Już niedługo doczekam się na półki w jadalnianej wnęce i na półki w sypialni. Szykuję się również do zmian w jadalni. Jest już cała pięknie wymalowana na biało, więc mam zamiar pozmieniać dodatki na bardziej pastelowe...albo też czerwone ale już mniej świąteczne (uznałam, że bardzo lubię czerwono białą kratkę) :)
Jak tylko będę miała dłuższą chwilkę to postaram się poczynić nowe zasłony. Projekty już są, trzeba je tylko zrealizować...ewentualnie poprosić kochaną mamunię o pomoc ;) Tak, tak, uśmiecham się do Ciebie, bo pewnie czytasz tego posta. Buziaki :*




via: pinterest

Tymczasem pokażę Wam zdjęcia, które dziś mnie zafascynowały.

Uściski !!!

<3





via: pinterest

środa, 23 stycznia 2013

Vintage teddy bear

Witajcie.
Dziś mój mały miś kończy 4 tygodnie. Jak każda matka powiem, że jest najsłodszy na świecie...no chyba, że akurat wrzeszczy ile sił w płuckach :)
Zauważyłam, że ostatnio na wielu blogach i w gazetach pojawiła się moda na drewniane retro misie. Przyznaję, że są przesłodkie. Delikatne i urocze. 
Mój maluch ma jeszcze głęboko w poważaniu wszelkie zabawki i zabaweczki. Chociaż kolekcję misiów ma już całkiem sporą :) Miśki mojego Maksia możecie zobaczyć TU, w Wełnianym Zakątku.

Pozdrawiam i życzę miłego oglądania.












źródło:
 http://www.designbywomen.pl
http://www.decobazaar.com
internet