sobota, 28 grudnia 2013

Koniec ucztowania.

Święta za nami, pierwsze urodziny mojego synka też. Było miło, rodzinnie, wesoło. Wprost wspaniale. Dziś mieliśmy małą powtórkę urodzinową, gdyż przyjechała chrzestna Maksia, wraz z rodziną. Głowiłam się co by tu sprezentować mojej siostrzenicy, aż w końcu wpadłam na pomysł zrobienia girlandy i poduszki.
Ostatnio na topie u Małej jest kolor fioletowy, więc połaczyłam fiolet, biel i szarość i powstała śliczna girlanda. Do tego jeszcze poduszka w kształcie kwiatka. Mała była nią zachwycona, co mnie bardzo ucieszyło.




Wiele z Was polowało na biedronkowe kocyki i poszewki, które pojawiły się bodaj w listopadzie. Mnie nie udało się zdobyć szarych poszewek z reniferem, niestety. Dostałam jednak na Święta poduszkę w bardzo podobnym wzorze. Tak więc mam śliczny szary komplet.


Jak widzicie, girlanda którą robiłam dla siostrzenicy idealnie wpisała się również w moje klimaty kolorystyczne :) Wspaniale pasowała do moich ciepłych mega skarpet. Kupiłam je dwa lata temu w Cubusie i jestem z nich bardzo zadowolona. Świetnie się sprawdzają przy leniuchowaniu przed telewizorem, z książką, czy szydełkiem.



Życzę udanej niedzieli.

Pozdrawiam, Ania.



środa, 25 grudnia 2013

Świąteczna sypialnia.

Moi Mili, jak Wam mijają Święta? Leniuchujecie po wczorajszym ucztowaniu? My szykujemy się do jutrzejszych urodzin Maksia. 

Dzisiejszy post obfituje w masę zdjęć z naszej nowej starej sypialni. Tak jak pisałam ostatnio, zachciało nam się zmiany koloru ścian. Poprzedni kolor już nas zmęczył, mimo tego że malowaliśmy rok temu. Nie był zbyt uniwersalny. Tym razem postawiliśmy na biel i szarość, czyli nasze ulubione połączenie. Ściana za łóżkiem jak widzicie jest szara, cała reszta jest w bieli. Do tego białe meble, białe zasłony, biała pościel. Jedynie komplet z Biedronki jest w soczystej czerwieni.
Sypialnie dzielimy z naszym synkiem, więc i do jego wystroju dużo bardziej pasuje biały kolor. Maksiową część pokażę już wkrótce. Jest piękna. 
 

Bardzo zależało mi na powieszeniu wiklinowego wieńca nad łóżkiem. Ostatnio teść przyniósł wiertarkę i robiliśmy dziury. Niestety okazało się, że ściana za łóżkiem jest koszmarnie twarda i chyba z mojej wikliny będą nici. Uparłam się jednak i wymyśliłam, że przykleję na ścianę taki mini wieszaczek do zazdrosek. Aby lepiej się trzymał dokleiłam go Kropelką. No i jest. Trzyma się bez zarzutu. 




Jakiś czas temu uszyłam wspólnie z moją mamą dwa abażury na lampy i roletę do okna. Jestem zakochana w tkaninie z IKEA w biało-szarą kratkę.
Do tego wszystkiego dwie czerwone poduszki z Biedronki i koc w ten sam wzór, no i świąteczna atmosfera gotowa. Zachwyca mnie ta nowa sypialnia.


A poniżej Instagramowe zdjęcie naszej sypialni by night. Narzuciłam na łóżko ledowe lampki i efekt przeszedł moje oczekiwania. Jest absolutnie magicznie. Kiedy pokazałam mojemu B. owo zdjęcie, był na początku przekonany, że ściągnęłam je gdzieś z internetu. Też jest zachwycony i bardzo docenił moje wysiłki.

***

Chciałam Wam pokazać fantastyczną książkę, którą mam już od dwóch lat. "Niedziela bez Teleranka" Beaty Tadli przenosi w czasie. Poważnie, czułam się jakbym wracała do najwcześniejszych wspomnień z dziecinstwa, do historii opowiadanych przez moją mamę i dziadków. Aż żałuję, że nie poleciłam jej wcześniej, bo to byłby wspaniały pomysł na prezent. Mimo wszystko zachęcam teraz do tej lektury.


Uściski,
Ania

sobota, 21 grudnia 2013

Choinkowe opowieści

Obiecałam ostatnio, że w następnym poście pokażę naszą mini choinkę. Oto ona, w całej okazałości. Będę zupełnie szczera i powiem Wam, że nie jestem pewna czy nie wygląda bardziej uroczo niż zeszłoroczna wersja po sam sufit. Dzięki temu, że jest niewielka mogliśmy postawić ją na komodzie, poza zasięgiem naszego Maluszka. Wdzianko otrzymała skromne. Nie znalazła się na niej ani jedna bombka. Zawiesiłam szydełkowe aniołki, przecudnej urody, szare materiałowe serduszka, które uszyłam w zeszłym roku, łańcuch i lampki. To wszystko. Uwielbiam na nią patrzeć.


Cały wystrój na komodach utrzymałam w podobnych tonacjach. Dla dopełnienia zawiesiłam na ścianie zeszłoroczną girlandę z napisem NOEL.





Udało się zakończyć mały remont w naszej sypialni. Zachciało nam się przemalować ściany z aromatycznego kardamonu na trzy białe i jedną szarą. Zdecydowanie bardziej nam się teraz podoba. Dodatkowo zmieniłam tekstylia na białe i czerwone, więc nasza sypialnie jest w chwili obecnej szalenie świąteczna. Obfotografuję ją w ciągu dnia i pokażę następnym razem. 

Jestem już trochę zmęczona przygotowaniami świątecznymi, ale to głównie za sprawą bieganiny po sklepach. Niezbyt to lubię w tym okresie. Muszę jeszcze rozplanować wszystko na Maksiowe urodziny, które będą 26 grudnia. Mój Roczek Kochany! :)

Część moich dziergadełek trafiła już do swoich właścicieli. Z tego co wiem, to wszystko się spodobało. Bardzo się cieszę z tego powodu. Aż chce się znów łapać za szydełko.



Nie wiem czy uda mi się napisać jeszcze przed Wigilią.
Na wszelki wypadek złożę Wam już teraz najserdeczniejsze życzenia.
Aby te święta były pełne ciepła i rodzinnej, magicznej atmosfery.

Uściski!
Ania

niedziela, 15 grudnia 2013

Warsztat Świętego Mikołaja

Macie już wszystkie prezenty? Choinki ubrane, czy czekacie na ostatnią chwilę? 
Nasza tegoroczna choinka to wersja mini, z racji tego że Maksiu biega (tak, to bardzo trafne określenie) po całym domu i ściąga wszystko co mu tylko wpadnie w oko. Choinkę pokażę Wam przy następnej okazji. Tymczasem prezentuję nasz warsztat świąteczny. "Wypożyczyłam" od syna jego regał na zabawki i urządziłam chwilową ekspozycję. Całe szczęście, że większość prezentów kupiliśmy wcześniej. Wczoraj pojechaliśmy po kilka dodatkowych rzeczy do centrum handlowego i uważam, że to był jeden z najbardziej męczących wypadów. Nienawidzę takich tłumów. Nie jestem w stanie nic rozsądnie kupić. Chociaż muszę przyznać, i nawet mój B. był zdziwiony, że wydaliśmy wczoraj dużo mniej niż myślał. Był pewien, że wpadnę do centrum i będę chciała WSZYSTKO. A tu niespodzianka. Ograniczyłąm się do niezbędnego minimum. Jedyne "wariacje" to skandynawskie podkładki do jadalni.


W tym roku kupiliśmy dość sporo prezentów. Ale jesteśmy niejako usprawiedliwieni, bo to pierwsze urodziny Maksia (wciąż nie mogę uwierzyć, że za półtora tygodnia kończy roczek), pierwsza Wigilia, no i był pierwszy Mikołaj. Dzieci nie powinny mieć wielu zabawek. Wszyscy tak mówią i zgadzam się z tym w zupełności. Kiedy ma ich pod ręką zbyt dużo to na żadnej nie potrafi się skupić. Dlatego część chowam i pokazuję mu po pewnym czasie.
Natomiast nie mogliśmy sobie odmówić kupienia w tym roku takiej ilości, no bo to w końcu wszystko pierwszy raz :) Trudno, najwyżej będę co jakiś czs bunkrować pewne zabawki w szafie.


Przy okazji macie możliwość zobaczenia Maksiowego regału na zabawki, w prawie całej okazałości. Regał zrobił teść, według mojego projektu. Wymarzył mi się mebel oczywiście biały, imitujący domek. Kiedy teściowie przywieźli go ze wsi, nie mogłam oczu nacieszyć. Jest przepiękny. 




Pozdrawiam

Ania

środa, 11 grudnia 2013

Crochet flowers, czyli jak wydziergać sobie szczęście.

Jeszcze kilka miesięcy temu byłam zdania, że wykonanie tych podkładek to jest sztuka dla mnie absolutnie nieosiągalna. A tu proszę, są. I to w ciągle powiększającej się ilości. Okazuje się, że nie taki diabeł straszny. 
Uwielbiam robić ten wzór. Jest uroczy. Jestem niesłychanie szczęśliwa, kiedy widzę powiększający się stoisik tych dziergadełek. I niesłychanie szczęśliwa, że odkryłam w sobie pasję do szydełka. 
Tutaj muszę podziekować mojej kochanej Mamie, która pokazała mi podstawy. Jak dla mnie jest mistrzynią. Wkrótce zaprezentuję Wam girlandę z płatków śniegu, robionych na szydełku, którą od niej dostałam na Mikołaja.



Powstało już kilka zestawów tych podkładek. Mam zamiar obdarować nimi bliskich, a część trafi do blogowych koleżanek. Planuję zrobić girlandę z tych kwiatków, która będzie prezentem dla mojej małej siostrzenicy. Tylko muszę wypytać, o kolorystykę.


Jest mi niesłychanie miło, że już tyle osób zgłosiło się do konkursu. Bardzo serdecznie witam nowych czytelników. To miłe uczucie, gdy takie ciepłe słowa spływają w waszych komentarzach. Kubeczek jak kubeczek, piękny jest, ale to że piszecie o moich dziergadełkach w taki sposób jest miodem na moje serce. Dzięki Wam wiem, że warto się starać. Warto się uczyć, choćby takich "babcinych" zajęć. Nie sądziłam, że szydełko tak wciąga.
W dalszym ciągu zapraszam wszystkich, który jeszcze nie ustawili się do kolejki. 

Ania


sobota, 7 grudnia 2013

Tasiemnik a'la Green Gate

Jestem do tego stopnia zachwycona zimową kolekcją Sophie Vintage i Sophie Red, że postanowiłam wymalować piękny różany wzór a'la Green Gate na moim nowym tasiemniku. Właściwie to kupiłam w empiku mini skrzyneczkę, ale idealnie nadaje się do przechowywania najczęściej używanych tasiemek. Reszta nadal jest pochowana w słoiczkach. Mam zamiar sprawić sobie jakiś porządny i duży stojak na tasiemki.

Namalowany wzór wyszedł tak ładny, że ozdobię nim jeszcze jakieś przedmioty. Dostałam od mojego Mikołaja fantastyczną surową skrzyneczkę na przydasie. Może więc ona pójdzie pod pędzel.


Tych, którzy jeszcze nie widzieli poprzedniego posta zapraszam na CANDY, w którym do wygrania jest porcelanka z Green Gate i piękne szydełkowe podstawki.

Pozdrawiam,
Ania

czwartek, 5 grudnia 2013

Candy z GREEN GATE

Ci, którzy obserwują mnie uważnie wiedzą jak bardzo kocham markę Green Gate. Trochę pięknej porcelany i tekstyliów zamieszkuję w mojej jadalni. Szczerze powiedziawsz GG nigdy dość. Mam całkiem sporo kubeczków do latte tej marki. Poniższy wzór mam podwójny, ale że mój B. raczej nie jest zwolennikiem latte to do użytku poszedł tylko jeden piękny kubek. 



W związku z tym pomyślałam, że co się będzie takie cudo marnować. Niniejszym ogłaszam zabawę, w której do wygrania jest poniższa porcelanka oraz komplet 4 podstawek, dzierganych na szydełku. Kolorystyka podkładek akurat idealnie pasuje do kubeczka.

Warunki zabawy takie jak zawsze:
- zostaw komentarz pod tym postem z chęcia udziału w zabawie,
- umieść poniższe zdjęcie na swoim blogu i podlinkuj go do mojej strony,
- dołącz do obserwatorów mojego bloga,
- osoby, które nie prowadzą bloga są proszone o pozostawienie adresu e-mail

Zabawa trwa do 30 stycznia 2014 r.
Życzę powodzenia.



Ania

wtorek, 3 grudnia 2013

Adwentowe światełko

Tegoroczne dekoracje adwentowe to pomysły bardzo szybkie i łatwe do wykonania. Nie miałam okazji kupić ładnego świecznika adwentowego, więc postanowiłam zrobić coś na szybko. Przepis na sukces to: cztery szklaneczki po Nutelli :), tealighty, washi tape,wstążeczki, numerki - ja akurat dysponuję fantastycznym ceramicznym zestawem .


DIY


Szybko, prosto, efektownie - czyli tak ja lubię najbardziej. Pomysł fajny nie tylko jako świecznik adwentowy. W sumie jest bardzo uniwersalny. Wystarczy zmienić kokardki na inny kolor.



poniedziałek, 2 grudnia 2013

Grudzień? Tak, lubię to!

Niektóre z Was, drogie Koleżanki, piszą że za grudniem nie przepadają. Ja uwielbiam! Na grudzień czekam cały rok. Nie żartuję. Gdy widzę lampki, czerwone i białe ozdoby, zaczyna się Kevinowy sezon, to aż mi lepiej na duszy.

Rzutem na taśmę udało mi się zrobić kalendarz adwentowy. Bardzo prosty, bardzo szybki. Mimo wszystko efektowny. Wreszcie miałam do czego zastosować mój wieszak, który już jakiś czas temu kupiłam.


Barek w jadalni też otrzymał grudniowe wdzianko. Zniknęły jesienne tekstylia, a pojawiły się fantastyczne ściereczki z HOME&YOU.
Muszę przyznać, że byłam w tym sklepie trzy dni pod rząd. Za każdym razem dostawałam oczopląsu. I dopiero przy ostatnim podejściu udało mi się na tyle ochłonąć od całej masy czarwoności aby dokonać w miarę racjonalnych zakupów.


Poza ściereczkami mój wybór padł też na drewnianego konika na biegunach. Docelowo będzie ozdabiał regał Maksia. Jak na razie stoi jeszcze w jadalni. 
Do łask wrócił również mój ukochany zestaw ceramiki z warkoczem, pieszczotliwie zwany łinterkiem. Poprzedniej zimy polowałam na niego namiętnie, dokupując częściami to tu, to tam, filiżanki, dzbanek, paterkę i miseczkę. Uwielbiam go!

Jeszcze się wstrzymuję z wyciąganiem wszystkich bibelotów świątecznych...do czasu........do 6 grudnia :) Wtedy zaczynam sezon! Obowiązkowo.



p.s. donoszę, iż 1/4 książki o której pisałam w poprzednim poście już za mną.
Na chwilę obecną - polecam!
Choćby jako ciekawostkę :)

Pozdrawiam Was ciepło !
Ania

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...