środa, 26 lutego 2014



Jesteście absolutnie fenomenalne. Dziękuję Wam jeszcze raz za komentarze i ciepłe maile dotyczące obrazu, które dostaję w dalszym ciągu.
Kochane jesteście moją motywacją do działania.
Powrót do pędzli, nawet taki hobbystyczny, to wspaniała rzecz.
Mój B. widząc mnie z kolejnym blejtramem w ręku tylko uśmiecha się pod nosem.
Kocham malować!!!

Mam ciągle nowe pomysły.
Ostatnio powstały dwa małe obrazy, podobne do tego który tak Wam się spodobał.

Kolorystyka tym razem bardziej dziewczęca.
Tak więc idealnie by pasowały do pokoiku małej (czy też większej) dziewczynki.

I jak?

Myślę, że ucieszą się te z Was, które pytały w mailach czy jest możliwość zamówienia jakichś obrazów.
Te dwa małe obrazy (każdy o wielkości 20/30 cm) są dostępne od ręki.
Zainteresowane osoby proszę o kontakt mailowy.







Obrazy inspirowane są skandynawskim wzornictwem.
Ogólnie uwielbiam wszystko co skandynawskie. 
Zachwycają mnie te dodatki, meble, kolory, wzory.

Obecnie na Westwing (KLIK) możecie znaleźć fantastyczne dodatki w tym stylu.


Zrobiłam dla Was małe zestawienia.
Chętnie widziałabym to wszystko u nas w domu. 
Zwłaszcza te dywany i stołki. 
Jeśli szukacie dywanów w innych wzorach, to też zajrzyjcie tam śmiało. Ja jestem nimi zachywcona.

Piękne, prawda?



***

Kochane ściskam Was bardzo serdecznie i dziękuję, że jesteście.
Dziękuję za Wasze komentarze.
Do następnego napisania!

Pozdrawiam
Ania



poniedziałek, 24 lutego 2014

sobota, 22 lutego 2014



Dzisiejszy post z pewnością zainteresuje tych z Was, którzy szukają ciekawych i mądrych zabawek dla dzieci.
Temat zabawek ostatnio jest mi bardzo bliski. Póki nasz Maluch był na tyle malutki, że wystarczył mu mięciutki miś, gryzak i grzechotka, nie byłam świadoma jaki ogrom zabawek znajduje się w sklepach.
Kiedy szukaliśmy dla niego prezentów grudniowych, tj. na Mikołaja, Boże Narodzenie i pierwsze urodziny, myślałam że dostanę oczopląsu.
OGROM! Ogrom kolorowych, pięknych i ciekawych zabawek. Na pierwszy rzut oka.
Po głębszym przyjrzeniu się temu dobru stwierdziliśmy, że większość z nich to zabawki o niemal identycznych funkcjach. Grające, piszczące, świecące. Wszystkie identyczne.
Znalezienie mądrych zabawek jest dość dużą sztuką.

Grudniowe prezenty, które nasz syn dostał od wszystkich wokół zaowocowały dwoma pudłami klocków, kilkoma samochodzikami, interaktywnym kotem, i innymi mniej lub bardziej udanymi.
Efekt - nasz roczniak, który dostawał same ogromne ciężarówki wpadał w histerię, bo owe ciężarówki nie jadą tak jak on by sobie to wymyślił (bo jest jeszcze za mały, aby potrafić się nimi posłużyć jak potrzeba).
Większa część zabawek jest ukryta w kartonach. Część rozdzielona po dziadkach, aby nie wozić ich za każdym razem.
Najgorszą zmorą są misie. Kochani, nie kupujcie w prezencie misiów.
Nasze dziecko ma ich chyba 20, albo i więcej. Od każdego na pierwsze spotkanie dostawał misia.
Ja wiem, że to najprościej, wejść i kupić pierwszego z brzegu pluszaka. Są to jednak wyrzucone w błoto pieniądze. Wiem co mówię.
Kolejnymi powtarzjącymi się prezentami są autka.
Kiedy już nasz syn wszedł w wiek męski, czytaj 1 rok, wszyscy przynoszą mu autka.
Na większości nie skupia się dłużej niż minutę.

Kochani jest mnóstwo innych, fantastycznych zabawaek. Mądrych, rozwijających ciekawość dziecka.
Zwłaszcza zabawek drewnianych.
Ja jestem ich ogromną zwolenniczką.
Nasz synek ma kilka drewnianych zabawek, które bardzo lubi. Są to zabawki Z IKEA, lub zabawki fimy GOKI.

Kupiłam ostatnio dla Maksia tablicę magnetyczną ze zwierzątkami firmy Melissa&Doug.
Tablica ma 3 wymienne plansze: farmę, ocean i safari.
Piękne kolory, wyraźne obrazki.
No i magnesy. Nasze dziecko je uwielbia. U dziadków stoi przy lodówce i ma ogromną frajdę przyklejając je non stop. Nasza lodówka jest zabudowana, więc nie miał dotąd takiej możliwości.

Całość jest zapakowana w podręczne etui, więc idealnie nadaje się do podróży. Zabawka jest moim zdaniem godna polecenia.










Tablica została zakupiona przez allegro. Srzedawcą jest EDUKATOREK.
W ofercie sklepu znajciecie mnóstwo fantastycznych drewnianych, i nie tylko, zabawek.
Piękne drewniane mebelki, kolorowe układanki, grzechotki, gryzaki, plecaczki, organizety, przytulanki, instrumenty, podpórki do książek, i wiele innych.
Ja jestem zachwycona ofertą sklepu. Z pewnością będę tam zaglądać ilekroć będziemy kupować zabawki dla Maksia.





Pozdrawiam Was i życzę mądrych zakupów :)
Ania


środa, 19 lutego 2014



Na wstępie chciałam Wam bardzo podziękować za tak miłe komentarze i słowa uznania pod poprzednim postem, dotyczącym mojego obrazu.
Może powinnam uruchomić jakąś produkcję na kolejne :) 
Ktoś chętny?


Kochani, post o pokoju naszego synka wreszcie ujrzy światło dzienne.
Ten pokój jest u nas w domu, ten u dziadków "się robi".
Pokój tak właściwie jest częścią wydzieloną z dość sporej sypialni. 

Ściany pierwotnie były pomalowane na kolor o nazwie aromatyczny kardamon, jednakże wyglądał on dość brzydko przy tylu dziecięcych kolorach. Przemalowaliśmy więc większą część pokoju na biało, a jedynie ściana za naszym łóżkiem dostała szary kolor.


Regał na zabawki został wykonany przez mojego teścia. Zależało mi na mebelku, który będzie delikatny i dziecięcy. Taki, który nie przytłoczy tego kącika. Udało się w zupełności.
Jestem zachwycona.
Projekt regału był mój, natomiast inspiracja to cudowne dziecięce meble firmy Pinio.
Jestem absolutnie zakochana w tych mebelkach. 



Kiedy kupowaliśmy na początku rzeczy do pokoju naszego maluszka długo zastanawiałam się co kupić i jak urządzić jego kącik. Jakoś tak padło na kolekcję z IKEA - TORVA. Okazało się, że pluszowa marchewka ogromnie przypadła mu do gustu. Do tego wszystkiego idealnie pasują drobne dodatki z motywem Królika Piotrusia. Uwielbiam bajki z bohaterami książeczek Beatrix Potter.
Polecam Wam też poszukać te bajeczki na YouTubie, w wersji angielskiej. 
Przepięknie zrobione. Ogląda się fantastycznie.


Do kompletu wydziergałam Maksiowi poszewkę na poduszeczkę oraz girlandę, a także uszyłam drugą girlandę z proporczyków, która wisi nad łóżeczkiem.
Szydełkowa girlanda tak bardzo spodobała się mojemu synkowi, że zanim zdążyłam zrobić jej zdjęcia, to już kilkukrotnie ją naprawiałam. 


Ostatnio zainspirowałam się skandynawskimi dekoracjami do dziecięcych pokojów. Bardzo spodobały mi się chmurki z "padającymi" kropelkami. 
Postanowiłam uszyć Maksiowi podobną. Wykorzystałam przy tym napis, który kiedyś sprezentowała mi Kasia z bloga Kreatywneżycie.
Kiedy mój syn zobaczył tę chmurkę tulił się do niej jak szalony. To chyba najpiękniejsza nagroda dla matczynych trudów.












Przy okazaji chciałam polecić wspaniałe książeczki z serii Obrazki dla maluchów.
Mój osobisty maluch uwielbia je, zwłaszcza książeczkę "Wieś".
Kupiłam mu ją gdy miał około 8 miesięcy i od razu się nią zainteresował.
Skupienie wymalowane na jego buzi, gdy ogląda te piękne obrazki jest fantastyczne.
Teraz już naśladuje niektóre zwierzątka i traktor :)

Obrazki w książeczkach są bardzo wyraźne i ładne.
Szczerze polecam. Zadne książeczki tak go nie interesują jak te. A poza tym dzięki nim nauczył się już znaczenia wielu słówek. Bez błędu pokazuje krówki, kury, pieski i inne.


Pozdrawiam,
Ania

poniedziałek, 17 lutego 2014



Przepięknie zaczął się nam ten tydzień. 
Pogoda za oknem jest zachwycająca.

Ja niestety w weekend się trochę zaziębiłam. Profilaktycznie mój synuś został zawieziony do dziadków. 
Nie chcę na niego kichać i smarkać.
Mimo tego, że nie czuję się najlepiej to postanowiłam wypocząć ile się da.
Odkąd Maks się urodził nie miałam takiej chwili błogiego wypoczynku. Każda mama wie jak to jest.

Ale koniec o chorobach.
Wiecie jak uwielbiam skandynawskie klimaty.
Bardzo chciałam mieć jakiś plakat, czy też obraz w tym stylu.
Jednak to co miałam w głowie nie bardzo mogłam znaleźć w realu.
Chciałam kolorystyki szarej, turkusowej, białej i waniliowej.

Tak więc rozstawiłam sztalugę. Wzięłam farby i pędzle, i wymalowałam sobie mój obraz.


Malowanie było moją pasją. Kiedy byłam sporo młodsza nie robiłam nic innego. Farby, pastele, ołówek...To był mój świat.
Chciałam iść nawet do liceum plastycznego, ale jakoś zrezygnowałam. Ponowna chęć powrotu do malowania pojawiła się pod koniec liceum, kiedy to zastanawiałam się czy nie wystartować na ASP.
Bałam się jednak, że jestem w tym za słaba.
Sztuka, architektura to moje pasje. Myślę, że jako architekt wnętrz spełniałabym się w 100%.
Wybrałam jednak zuuupełnie inny zawód.
Czasem się zastanawiam czy to dobrze, że zamieniłam pędzle na paragrafy.
Dwa różne światy.

Malując ten obraz miałam tremę. Nie trzymałam pędzla w ręku od wielu lat.
Tremę potęgowało również krytyczne oko mojego B., który żeby było śmiesznie łączy w swej osobie moje obie pasje. 
To dzięki niemu miałam chęć wrócić do malowania, choćby takiego niezbyt profesjonalnego i tylko dla relaksu.
To dzięki niemu moje zamiłowanie do architektury ciągle rośnie. Bardzo mnie cieszy, gdy pyta mnie o zdanie robiąc jakiś projekt. Mówi, że mam dobre oko i pomysły.
I chyba cieszy go to, że nie boję się powiedzieć mu prosto z mostu: "To jest do dupy, zmień to".

Ciekawa jestem co będzie pasja naszego synka. Nie mogę się doczekać, aby z nim malować.
B. z pewnością będzie go zachęcał do tworzenia jakichś konstrukcji.
Cieszy mnie to.



Uwielbiam żonkile w swoim salonie. Są pięknym akcentem w szaro-biało-turkusowym wnętrzu.
Wprowadziły wiosnę do naszego mieszkania.
A przy moim obrazie prezentują się wspaniale.





***

Pewnie wiele z Was widziało wspaniałe pastelowe herbatki od Marks&Spencer, które poleciła Ania u siebie na blogu.
Poprosiłam koleżankę, która mieszka w Warszawie o zakup kilku sztuk. Niestety nie mam tego sklepu w pobliżu.
Przyznam, że moim faworytem jest herbata cytrynowo-imbirowa. Bardzo smaczna i ma niesamowity aromat. Chyba zrobię na nią większe zamówienie.




Ściskam Was bardzo serdecznie i życzę udanego tygodnia.
Ja tymczasem wracam do wygrzewania się i kurowania.
Pozdrawiam
Ania



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...