poniedziałek, 23 lutego 2015

Królicze opowieści...


Postanowiłam uszyć małemu KRÓLIKA.
Nie przewidziałam jednak, że uszycie samego uszatego nie będzie takim problemem, jak uszycie dla niego ubranka :)
Wersja adekwatna dla chłopca nadal jest w fazie projektowej :)))))

Pomyślałam jednak, że spróbuję najpierw z jakimś dziewczyńskim wdziankiem.
Ot tak, żeby jakieś ubranko było.

No i powstało...i aż sama nie mogę oderwać oczu od tej spódniczki.
Czyż nie jest piękna.
A żeby było śmiesznie, to mojemu synkowi bardzo się taka wersja spodobała, bo mówi że "Króliczek tańczy" :)

Więc królik w tej chwili ma dwie spódniczki - różową i miętową.
A spodnie i sweterek się robią... ;)

I co? Podoba się Wam?
Może macie ochotę aby podobny zamieszkał u Was?










Uściski!

Ania

poniedziałek, 16 lutego 2015

Pudła bez pudła...LEGO


Uwielbiam wszelkiego rodzaju pudła, pudełka i koszyki.
Cenię sobie to, że szybko i bez problemu mogę ogarnąć niepotrzebny rozgardiasz i bałagan.
Kto ma dziecko, ten wie że nie sposób jest uniknąć walających się tu i ówdzie zabawek.
I ciągłe bieganie z nimi między pokojami jest dość męczące (przynajmniej jak mama je musi posprzątać ;)

Mój syn ma kilka zabawek, którymi bawi się w salonie. 
Wieczorem, kiedy mały idzie spać, lubię je wrzucić w jedno miejsce. 
Do tej pory brakowało mi takiego fajnego pudła na te jego salonowe różności.
Strzałem w dziesiątkę okazało się pudło LEGO, znalezione na WESTWING.

Spore, wygodne, a na dodatek miętowe :)))))
No kolor wstrzelił się idealnie. Choć przyznam, że przypadkowo. Na zdjęciu był bardziej błękitny i myślałam, że właśnie takie to pudełko będzie, a tu mięta :D
Piękne jest i tyle. 
Kupiłam też mniejsze, które mały ma u siebie w pokoiku, tym razem w kolorze limonkowym.

I co myślicie? Genialne :)











Uściski i dziękuję za Wasze wszystkie komentarze!!!

Ania

poniedziałek, 9 lutego 2015

Moja wymarzona retro waga & white plate


Z pewnością nie jestem odosobniona w tworzeniu tzw. "wish list".
Chyba każdy ma takie listy życzeń, mniejszych lub większych.
Ja swojego czasu, chyba jakieś dwa lata temu, wpisałam na swoją listę WAGĘ w stylu RETRO.

Wzdychałam, wzdychałam, co rusz oglądałam czy nadal są dostępne w sklepach internetowych.
Ale taka waga to jest jakiś tam wydatek. 

Kiedy Joasia z bloga UWIELBIAM ZARCOWAĆ ogłosiła konkurs, gdzie można było wygrać to cudo, zgłosiłam się bez namysłu.
Choć nie wierzyłam, że mi się uda.
A jednak :)))
JEST MOJA. Mam cudowną, wymarzoną wagę :)

Jest idealna. 
W fantastycznym szarym kolorze. Wpisała się więc idealnia w moje kąty.





Dzięki tej wadze zmotywowałam się do pieczenia :)
Musiałam ją od razu wypróbować.
Wykorzystałam więc przepis na tartę z książki Elizy Mórawskiej "WHITE PLATE Słodkie"

Mam bzika na punkcie książek kucharskich, a to jest mój ostatni nabytek.

Tarta wyszła pyszna. Musicie mi uwierzyć na słowo, bo blogerem kulinarnym to ja nigdy nie będę :)
Nie mam talentu to fotografowania jedzenia.
A poza tym zbyt szybko zniknęła ;))))











Ściskam Was ciepło!
Ania




waga

miętowa misa - TK MAXX
miętowa trzepaczka - Duka
różowa łopatka - bazarek :)
formy Ib Laursen - Villa Nostalgia (kupione już dawno temu)
podstawka pod książkę - Empik


poniedziałek, 2 lutego 2015

Wood story... czyli wszystkie smaki życia...


Witajcie moi drodzy!

Jakiś czas temu otrzymałam od pewnej wyjątkowej osoby równie wyjątkową przesyłkę.
A w niej moje ukochane drewno.
Uwielbiam takie naturalne akcenty w swoim otoczeniu.
Ocieplają wnętrze i nadają mu niesłychanej przytulności.

Kochana i bardzo zdolna Ania, prowadząca sklep F A N D O O przysłała mi boski plaster drewna.
Jest niesłychanie piękny w swej prostocie.
Zazwyczaj stoi sobie dumnie w salonie, ale stwierdziłam, że zasługuje na sesję godną swojej urody.


Biele, szarości, odrobina czerni i drewno...czy to nie jest połączenie idealne?
Dla mnie jest.
Aniu, dziękuję Ci za to cudo.


Malutkim drewnianym akcentem jest też szpula, która przyjechała do mnie od Mimi razem z kolejnym brulionem.
Kolejna część zachwyca tak samo jak poprzednie. Choć ja nie śpieszę się z ich czytaniem :)
Częścią letnią będę się delektować w lecie. Bo jakoś tak mi dziwnie czytać o pięknym słońcu, gdy za onkem masa śniegu.






Jak widzicie moje ukochane pompony od LOVE&LOVE ciągle przewijają się na zdjęciach. Są idealnym dodatkiem, takim delikatnym i z klasą.

Na zdjęciach również moja nowa STARA filiżanka :)
Marzyła mi się taka w trójkąty, bo w końcu to mój ulubiony wzór.
Ale cóż, musiałabym wydać kolejne (dość spore pieniądze), aby spełnić swoje marzenie.
Wpadłam więc na pomysł, że kupię pisak do porcelany i wymaluję sobie co tylko dusza zapragnie, na starych białych filiżankach.
Z całą pewnością moje malowidła nie są idealne. Mają swoje wady i niedociągnięcia, ale są moje własne i za drobne pieniądze. Wystarczy pomyśleć i można wyczarować piękne rzeczy, bez konieczności wydawania majątku. 









Mój uroczy, mały model również załapał się na zdjęcia.
Bo przecież pompony przypominają piłeczki :)
Więc trzeba było trochę mamie poprzeszkadzać.






Pozdrawiam Was ciepło!
Miłego tygodnia.

Ania