czwartek, 26 listopada 2015

Magic door ... czyli jak zrobić Magiczne drzwi elfów.



Kochani, święta tuż tuż. Czas adwentu, oczekiwania i .... magii. Chyba rok temu zakochałam się w Magicznych drzwiach Wróżek, które zobaczyłam u jednej z instagramowych koleżanek. Przez cały czas wzdychałam do nich i marzyłam, aby takie kupić dla Maksia...albo bardziej dla siebie :) No cóż, są tak urocze. Jednak cena mnie trochę odstraszała.

Ostatnio wpadłam na absolutnie genialny pomysł. Przypomniałąm sobie, że mam w domu rzeczy, które nadawałyby się do samodzielnego wykonania takich drzwi. Niektóre drobiazgi dokupiłam i zabrałam się do roboty. Zeszło mi na tym kilka godzin, ale efekt przeszedł moje oczekiwania. Drzwi, które zrobiłam są bajeczne! Jak na razie są schowane. Pojawią się 1 grudnia razem z kalendarzem adwentowym, aby mój syek miał niespodziankę. 

Opiszę Wam poniżej jak wykonać takie drzwi. Nie jest to trudne i myślę, że każda z Was podoła bez problemu. A i koszt to jakieś drobne kwoty. Z całą pewnością nie pożałujecie.




Poniżej na zdjęciu są rzeczy, które będą Wam potrzebne. Kluczowym elementem jest tzw. BALSA. Jest to materiał z którego wykonuje się różne modele architektoniczne. Ja kupiłam je w sklepie dla plastyków. Znajdziecie je również w internecie. Będzie Wam potrzebna jedna szeroka deska balsowa, jedna szerokości ok. 5 - 7 mm i jedna lub dwie o szerokości ok. 1- 2 mm. Do tego jeszcze jedna o okrągłym przekroju, która będzie nadawała się do zrobienia drabiny.




Najpierw musicie dociąć wszystko bardzo ostrym nożykiem. Balsa ma to do siebie, że się kruszy, więc docinajcie zawsze z zapasem ok pół cm lub nawet jednego centymetra. Nierówne końce musicie oszlifować papierem ściernym - chociaż z braku papieru możecie się nawet posłużyć papierowym pilnikiem do paznokci ;) 




Kiedy będziecie mieć wszystkie elementy docięte należy je pomalować. Ja używałam farb akrylowych, również ze sklepu plastycznego. Malowanie tych drobnym elementów wymaga cierpliwości, najlepiej to robić gąbeczką do tapowania. Zdecydowanie łatwiej niż pędzlem.
Balsa po pomalowaniu może się trochę wyginać dlatego też zmieniłam klej, którego chciałam użyć do przyklejania elementów. Najpierw miałam to robić klejem Magic, ale ostatecznie skleiłam Pattexem. Trzyma bez zarzutu. Tylko uważajcie na palce :) Klejąc taką drobnicę trzeba bardzo uważać.




Na koniec pozostaje ozdobić drzwi tym na co macie ochotę. Ja zrobiłam malutki wieniec na drzwi.
Ja swoje zamontuje na ścianie za pomocą grubej taśmy dwustronnej.




Jestem zachwycona! A Wam jak się podobają? Będziecie próbować zrobić podobne? Mam nadzieję, że moje wskazówki okażą się pomocne. Warto spróbować własnych sił.


















Uściski ogromne!
Ania



niedziela, 22 listopada 2015

Biblioteczny kącik malucha



Hej Kochani! Chciałam Wam dziś pokazać wspaniały kącik dla dzieci, który powstał niedawno w naszej bibliotece. Jest ona podzielona na dwie części, dorosłą i dziecięcą. Dziecięca część do tej pory miała malutki kącik, ale uczciwie powiem że nigdy mi się on nie podobał. Był ciasny i jakoś tak mało zachęcał do zabawy. Panie bibliotekarki oczywiście robiły co mogły, żeby dzieci miały jak najlepiej, ale przy braku funduszy było dość ciężko. Z pomocą przyszła akcja, o której pewnie słyszeliście w telewizji, "Tu mieszkam, tu zmieniam". Projekt wystosowany przez bibliotekę otrzymał dofinansowanie i teraz możemy cieszyć się tak wspaniałą przestrzenią. Kącik powstał w dotychczasowej czytelni dziecięcej. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Wszystko jest przemyślane i przystosowane do potrzeb maluchów. Mój syn był zachwycony i nie chciał wyjść. Nie dziwię mu się. Jest cudownie. Nawet rodzice z maluszkami znajdą tu dla sieie miejsce, ponieważ jest kanapa i przewijak. Ogromne brawa!!! Inne biblioteki mogą brać przykład z naszej. Jak widać wystarczy tylko chcieć i dążyć do celu, a wszystko może się udać. Tak na koniec Wam powiem, że lubię chodzić do naszej dziecięcej biblioteki. Panie bibliotekarki zawsze polecają jakieś fajne książki dla małego i są bardzo otwarte, co rzadko się zdarza (przynajmniej ja mam takie doświadczenia).
Uściski kochani! Do następnego. Mam nadzieję, że uda mi się wyrobić z postem na temat naszego kalendarza adwentowego. Jeszcze nie wszystko mam gotowe. Uściski!
Ania









poniedziałek, 9 listopada 2015

Mint & grey ...czyli trochę zmian na minty półce


Wspominałam Wam ostatnio, że pojawi się Wasza ukochana minty półka. Oto i ona. W lekko zmienionym wystroju. Zniknęła czerń. Przeniosłam ją na mniejszą półkę, która wisi na czarnej ścianie. Zostawiłam szarość, miętę i biel...takie preludium do nadchodzącego sezonu na czerwień. Pojawi się wtedy trochę nowości i szczerze powiedziawszy już nie mogę się doczekać, żeby Wam je wszystkie pokazać...ale cierpliwości :)

Chociaż i teraz nie zabrakło czegoś nowego. Kto zgadnie? Tak, tak...kolejne w mojej kolekcji cudo od Green Gate - filiżanka Vilma Vintage. Zachwycam się nią nieustannie. Idealnie pasuje do skorupek od GG, z poprzednich kolekcji. Za to najbardziej lubię tę markę. Można łączyć stare kolekcje z nowymi, letnie z zimowymi i zawsze jest pięknie. Nowa Vilma trafiła do mnie od przesympatycznej Ady, która prowadzi wraz z mężem dobrze Wam znany sklep AHOJHOME (klik). Znajdziecie tam mnóstwo pięknych rzeczy. Ja wzdycham do kilku z nich.
Bardzo Ci dziękuję Kochana za ten piękny prezent! 

Ale to nie wszystko. Bystre oko dojrzy jeszcze jedną nowość...miętowa filiżanka ze spodeczkiem. Wiecie że mam miętowego bzika :) przyznaję się bez bicia. Uwielbiam usiąść wieczorem z pyszną herbatą w cudownych filiżankach, czy kubkach i cieszyć się wolną chwilą. Tak zwyczajnie. To mój mały rytuał. 

Zmykam...zrobić kolejną herbatę :) Buziaki dla Was! Ania









wtorek, 3 listopada 2015

Nasze Halloween




Znów mam opóźnienie ;) Obiecywałam na Instagramie, że wrzucę ten post w niedzielę. No i jak zwykle mi zeszło, aż do teraz. Trudno. lepiej późno niż wcale...dobrze, że nie za miesiąc :) 

Świętowaliście Halloween? My nigdy tego nie robiliśmy. Ale w tym roku, kiedy byłam z Maksiem na zakupach w sklepie, zauważył dekaracje na halloween, m.in. maski. Bardzo spodobała mu się maska małej dyni. I takim sposobem wpadłam spontanicznie na pomysł zorganizowania przyjęcia dla dzieci. Przykaz był jeden - przebieramy się wszyscy :) Ja byłam czarownicą, mój B. kościotrupem, a nasi znajomi wampirami. Dzieci wskoczyły w stroje dyni i duszka. Bardzo się cieszyliśmy na ten pomysł z przebierankami. 

Bardzo zaangażowałam się w dekoracje. Większość znalazłam w internecie i wydrukowałam, m.in. girlandy, ozdoby na patyczkach, nietoperze. Resztę dokupiłam i połączyłam z tym co już miałam w domu. Całe szczęście black&white to moje ulubione połączenie, więc nie było problemu. W pocie czoła wtargałam do salonu nawet stół, który stoi w jadalni. Wszystko było dopięte naostatni guzik.

A teraz planujemy zorganizować przyjęcie Mikołajkowe u naszych znajomych. Fantastyczny pomysł! Fajnie jest mieć dziecko, zawsze to pretekst, żeby obudzić dziecko w sobie :))))

Kochani, następnym razem będzie Wasza ukochana minty półka. Troszkę na niej pozmieniałam, więc trzeba ją pokazać w nowej szacie. Buziaki. Ania