środa, 24 sierpnia 2016

Powiew świeżości...





Wiecie, że lubię zmieniać wystrój naszej sypialni za pomocą tekstyliów i plakatów.
Mała zmiana, duży efekt, jak to mówią.
Na nasze duże łóżko zawsze miałam problem znaleźć coś odpowiedniego. To co wpadało mi w oko było zazwyczaj zbyt małe.

Tym z Was, którzy obserwują moje konto na Instagramie pewnie wpadła w oko ostatnia przesyłka od
Mam już od nich pościel w skandynawskie wzory, która tak wielu przypadła do gustu.

W środku wspomnianej paczki była jedna z pięknych narzut, które są teraz nowością w sklepie.
Nie dziwi, Was chyba mój wybór co do wzoru.
Narzuta jest bardzo porządnie wykonana. Materiał w dotyku przypomina bawełnę, jest to jednak mikrofibra. Nie zbija się, nie kosmaci. Z drugiej strony jest biała z pikowaniem, więc w razie gdyby się znudziła, można ją obrócić. 
Jak dla mnie idealna.
Do tego jakaś drobna zmiana w poduszkach i nowy look sypialni gotowy.
Jak Wam się podoba?
Drobne zmiany zawsze cieszą. Wystarczy czasem tak niewiele, aby uzyskać zupełnie nowy efekt i wprowadzić powiew świeżości. 

Do następnego!
Ania













piątek, 5 sierpnia 2016

Summer vibes...



Czy Wam też tak bardzo czas przyśpieszył? Ja mam wrażenie, że biegnie dwa razy szybciej niż do tej pory. Dopiero co cieszyliśmy się początkiem wakacji, a tu już jesteśmy w połowie.
Zostawiam Wam ten post w momencie, kiedy wyjeżdżamy na wieś kolejny raz. 
Zdjęcia są z naszego poprzedniego pobytu, dwa tygodnie temu.
Spędziliśmy wówczas cudowny weekend. Bardzo, ale to bardzo slow.
Cieszyliśmy się piękną pogodą i błogim relaksem. Tylko rodzina, cisza, natura i wspaniała zabawa. Mój maluch szalał ile się dało, brudząc się przy tym od stóp do głów.
Uwielbiam patrzeć na niego, kiedy jest dosłownie cały umorusany kredą i z ogromnym uśmiechem bawi się w małego artystę.
Był też czas na rower.
Tym razem Maksiu opanował na czym polega kręcenie pedałami i zaczął fantastycznie śmigać na swoim nowym, większym rowerze. Myślałam, że jeszcze chwilę zejdzie zanim przyzwyczai się do 16 calowych kół, ale się myliłam. Trzeba było wyciągnąć duży rower i jeździć za nim, żeby jakoś nadążyć. Z jednej strony jestem z niego dumna, a z drugiej ciężko się przyzwyczaić, że już jest taaaaki duży :)

Ostatnim razem zrobiłam także kilka zdjęć z genialnymi zabawkami do piasku, które trafiły w nasze ręce:
Zabawki niesłychanie pomysłowe, kreatywne i piękne jednocześnie. Ja jestem największą fanką wiaderka silikonowego, które można zwinąć w rulonik i wsadzić nawet do kieszeni w kurtce.
Można zawsze mieć przy sobie, wrzucić do plecaczka dla dziecka, czy własnej torebki. Genialne.
I to tego ten mały zestaw Quut Cuppi...również zajmuje minimum miejsca. Jak dla mnie ideał.

Mamy również nowy bidon - szklaną butelkę LIFE FACTORY
Ciężko powiedzieć czyja bardziej jest ta butelka. Maksia, czy moja :)
Podkradam mu ją nieustannie.
Woda z takiej butelki smakuje wreszcie jak...woda. Zero dziwnego plastikowego posmaku.
Nie przecieka, nie kapie - no jak już bardzo potrząśniemy to jakaś tam kropelka wypadła, ale i tak sprawdza się w tym aspekcie dużo lepiej niż nieszczęsne niekapki, które leją się na potęgę.
A na dodatek jest pięknie miętowa :))))

Wszystko znajdziecie w 4 KIDS POINT, a tam obecnie trwa wyprzedaż wszystkich zabawek do piachu. Więc warto skorzystać z okazji.


Ok, Wam zostawiam zdjęcia...a my mam nadzieję, że odpoczniemy tym razem tak samo dobrze jak poprzednio. Uściski!