sobota, 30 kwietnia 2016

Kawowa przygoda...





Przez wiele lat moje doświadczenia z kawą były marne, a nawet bardzo marne. Bo jak inaczej nazwać pijanie rozpuszczalnych kaw 3w1, albo mleka kawowego w popularnych sieciówkach.
Kawa parzona...z fusami...w życiu...ble.
Pamiętam jak Tata parzył sobie kawę przy użyciu filtrów...no ale po co się męczyć skoro można wrzucić "cud" torebkę 3w1, zalać wodą i mieć gotową, "pyszną" kawę.
O rany! Do kawy trzeba jednak dojrzeć i przejść przez ten rozpuszczalny okres, żeby potem móc poczuć różnicę.

Ja tę różnicę pierwszy raz poczułam niedawno, kiedy to odwiedziłam bardzo popularne, stosunkowo nowe miejsce - Synergia. Podają tam fantastyczną kawę,w różnych wariacjach. Właśnie tam miałam okazję popróbować prawdziwego smaku kawy. Kiedy przekonałam się jak samakuje kawa z Chemexa, to stwierdziłam, że muszę zacząć swoją prawdziwą kawową przygodę.

Jakiś czas temu trafiły w moje ręce dwie kawy I LOVE COFEE - Włoska robota i Kofeina - obie ze sklepu iKAWKA. Są bardzo aromatyczne. Mimo tego, że są intensywne, to nie przytłaczają swoim smakiem - i przede wszystkim nie są kwaśne. W typowych sklepowych kawach zawsze przeszkadzał mi ten kwaśny posmak i był to główny powód dla którego nie byłam w stanie przełknąć czegoś takiego. A tutaj tego nie ma.
Jest dla mnie absolutnym zaskoczeniem to, że piję kawę z kawiarki, nie dodaję mleka, a jedynie słodzę, i ta kawa mi niesłychanie smakuje. Jest pyszna.

W tej chwili mój sprzet kawowy jest baaardzo skromny - składa się zaledwie z kawiarki. 
Marzy mi się Chemex.
Biorąc pod uwagę mój dotychczasowy zachwyt kawą, myślę że to marzenie za jakiś czas zrealizuję.
Cała ta zabawa z parzeniem kawy, która dawniej wydawała mi się zbędną stratą czasu, teraz ma swój ogromny urok. Nigdzie się nie śpieszę, tylko cieszę się chwilą. Jest fun!

Ostatnio dostałam w prezencie kubeczek Design Letters, który śnił mi się po nocach przez baaaaaardzo długi czas. Wreszcie jest mój i cieszę się z niego jak dziecko :)
W nim picie pysznej kawy, to dodatkowa przyjemność...dla oka.

A Wy jakie macie ulubione kawy i metody parzenia?
Jestem bardzo ciekawa.

Uściski,
Ania
















wtorek, 26 kwietnia 2016

Kreatywny kącik z Pinio...





Zmian u Maksia ciąg dalszy. Wreszcie pojawił się u niego kącik ze stoliczkiem.
Dotychczasowy był zbyt duży...no i co tu dużo mówić...ekhm...brzydki.
Znalezienie małego, zgrabnego i ładnego zestawu do tej niewielkiej przestrzeni to wcale nie jest ptosta sprawa.
Idealnym rozwiązaniem okazał się STOLIK I KRZESEŁKO z serii MALUCH, firmy PINIO.

Meble Pinio były moim marzeniem od wielu lat. 
Wykonane ze zdrowych i przyjaznych materiałów. Łączą ciekawą stylistykę z nowoczesnością wykonania. Produkowane są z drewna pochodzącego z polskich lasów. Cechuje je niepowtarzalny, ujmujący urok, ekologia, naturalność oraz bezpieczeństwo użytkowania.
Aż sama mam ochotę siedzieć przy tak pięknym stoliku.
Zachwyca mnie jego prostota i jakość. Najwyższa klasa.

Wreszcie Mały ma miejsce do rysowania, bawienia się, układania.
Chyba wszyscy dobrze wiemy jak ważny jest taki kreatywny kącik dla malucha.
Jak zawsze zwracałam uwagę na to aby dopasować tutaj wszystko w najdrobniejszym szczególe.
Tak więc nie ma zbyt wielu rzeczy, starą sprawdzoną zasadą LESS IS MORE.
Są kredki, ulubiona gra Osiołek, koszyk na drobiazgi i drewniany plakat z alfabetem, który dla niego zrobiłam (gdyby Wam się spodobał to piszcie na maila).





















Ci z Was, którzy obserwują mój profil na Instagramie pewnie będą się zastanawiać, gdzie reszta...wiecie o czy mówię :) Reszta będzie już wkrótce...Myślę, że Was trochę zaskoczę :)

A Wy należycie do grona Piniowców? Bo jeśli zastanawiacie się czy warto...to powiem z całą stanowczością - WARTO.
Ja jestem zachwycona Pinio. 


Jak zwykle jestem ciekawa, co myślicie o wprowadzonych zmianach. Tak więc komentujcie do woli :)
Uściski i do następnego.
Ania




wtorek, 19 kwietnia 2016

Gry zręcznościowe dla dzieci



Uwielbiam mądre, rozwijające zabawki. A jeśli do tego są drewniane i zachwycają swoją urodą i dobrym dizajnem, to już jestem totalnie złapana w sidła. 
Takie właśnie zabawki znajdziecie w sklepie EDUKATOREK
O Edukatorku pisałam już dość dawno temu TUTAJ
Myślę, że ideę tego sklepu najlepiej oddają słowa samych właścicieli:

"Jako rodzice Uli, Pawełka i Michałka doskonale wiemy, jak wielką rolę w życiu każdego dziecka odgrywa poznawanie otaczającego świata i zdobywanie nowych umiejętności. Powstaniu Edukatorka przyświecał jeden cel – zgromadzić w swojej ofercie takie produkty, które oprócz zabawy dostarczą Państwa pociechom wielu bodźców do nauki i wszechstronnego rozwoju. Oprócz markowych gier i zabawek znanych firm w swojej ofercie posiadamy także te popularne, tradycyjne, a wszystkie łączy jedno – na myśl o nich aż chciałoby się znów być dzieckiem! Wiele z nich możemy śmiało polecić, bo z własnego doświadczenia wiemy, że spodobają się dziecku. Proponujemy Państwu tylko takie zabawki, które podarowalibyśmy naszym pociechom."

Od Edukatorka trafiły do nas m.in. dwie gry zręcznościowe, przeznaczone dla maluchów.
Zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia. Łączą w sobie wszystko to, czego oczekuję od zabawki dla mojego dziecka.



Pierwszą z gier jest BALANSUJĄCY OSIOŁEK marki GOKI. Zadaniem gracza jest ułożenie na grzebiecie osiołka akcesoriów tak, aby cała konstrukcja się nie przewróciła. Gra rozwija u dziecka koordynację wzrokowo - ruchową,motorykę paluszków, cierpliwość i precyzję. 
Zestaw zawiera:
- 1 drewnianego osiołka,
- 27 drewnianych elementów, m.in.: sznurek, 2 kosze, młotek,
butelki, prezent czy siatkę na motyle,
- bawełniany woreczek ulatwiający przechowywanie.
Gra przeznaczona jest dla 1-3 graczy, rekomendowany wiek powyżej 5 lat. 

Mój Maksiu ma 3 lata i uważam, że gra idealnie się nadaje do ćwiczenia jego małcyh rączek i cierpliwości :)
Maksiu jest nią zachwycony. Ja również - wystarczy spojrzeć na te piękne elementy. Malutkie drewniane kubeczki, butelka, lornetka, kompasy, stołeczek i wiele innych (ciągle się spieramy z Maksiem, czy w zestawie jest lizak, czy patelnia - on oczywiście obstaje za lizakiem). 
Piękne w każdym calu. Nasz zdecydowany faworyt. I wspaniała ozdoba sama w sobie.











Druga gra to BALANSUJĄCE ŻABKI marki DJECO.
Celem gry jest budowanie konstrukcji z lilii i palików, postawienie żabki, tak aby nie spadła z konstrukcji.Konstrukcję należy budować na załączonym do gry jeziorku.
Za każdy element, który nie spadnie, gracz otrzymuje punkt.
Gra rozwija u dziecka koordynację wzrokowo-ruchową i motorykę paluszków.
Zestaw zawiera:
- 4 żabki,
- jeziorko składające się z dwóch części,
- 12 palików,
- 12 lili wodnych,
- 15 żetonów "punktów",
- instrukcję zamieszczoną na opakowaniu.
Gra przeznaczona jest dla 2-4 graczy, rekomendowany wiek 2,5-5 lat. 

Mój syn oczywiście wymyśla swoje własne reguły gry i sam układa jak najwyższą wieżę :) A największą frajdę sprawia mu ładowanie żab do ciężarówki, ewentualnie zabieranie ich do kąpieli.











I co? Która z gier przypadła Wam do gustu?
My uwielbiamy gry, jest jeszcze kilka gier dla maluchów, które nam się marzą.
Ja zdecydowanie polecam powyższe... zwłaszcza osiołka. Skradł moje serce,:)
Maksiowe również.
Odwiedźcie koniecznie sklep EDUKATOREK, bo pełno tam wspaniałych zabawek dla Waszych pociech. Ciężko się zdecydować na jedną.


Uściski!
Ania

środa, 6 kwietnia 2016

Modern czy classic - czyli drewniane stoły Miloni



Stół jest jednym z najważniejszych mebli w domu.
Nie wyobrażam sobie miejsca w którym mieszkam, gdzie brak jest stołu.
To miejsce absolutnie wielofunkcyjne.
Raz służy do spożywania posiłków, innym razem zamienia się w biuro, pracownię, warsztat, albo plac zabaw. Towarzyszy w wielu ważnych chwilach.

Marzę o dużym stole, najlepiej rozkładanym, aby móc pomieścić całą rodzinę i spędzać długie chwile przy rozmować i żartach. Takie wielopokoleniowe spotkania, kiedy każdy coś opowiada, wspomina, jest dużo śmiechu i gwaru.
Jak na razie nie mam gdzie postawić takiego ogromnego stołu, ale kiedyś...:) kiedyś z całą pewnością marzenie się spełni.

Mimo tego, że w tej chwili sam zakup musi poczekać, to rozglądam się wśród firm, które produkują meble najlepszej jakości. 

Bardzo sobie cenię świetną jakość połączoną z niebanalnym, dizajnerskim wyglądem.
Takie cechy odnalazłam właśnie w meblach tworzonych przez firmę MILONI




Jak możemy przeczytać na stronie producenta:

"W MILONI stawiamy na najwyższą jakość surowców i wykończenia. Projektując nasze meble, nie szukamy kompromisu. Poszukujemy ciekawego wzornictwa, w którym odważnie łączymy różne formy i materiały, tak aby efekt końcowy był nietuzinkowy i elegancki.

Siłą MILONI jest przede wszystkim doświadczenie tworzących go ludzi.

Żadne, nawet najbardziej wyszukane technologie, w procesie obróbki naturalnego drewna nie zastąpią wiedzy zdobywanej przez lata poprzez kontakt z tym pięknym i jednocześnie trudnym materiałem, jakim jest naturalne drewno dębowe."

Chciałabym Wam przybliżyć dwa stoły, z oferty, które mnie zachwyciły.

Pierwszy z nich to model LOFT. Zgodnie z opisem producenta:
"Loft to model wyjątkowo funkcjonalny: sprawdza się w rozmaitych wnętrzach w roli zarówno stołu, jak i biurka. Frezowanie blatu od spodu wizualnie nadaje całej formie lekkości, a wysunięta krawędź blatu poza oskrzynię stołu gwarantuje łatwość w zgarnianiu zanieczyszczeń z powierzchni blatu. Jak przystało na stół nowoczesny- LOFT posiada wersję rozkładaną, która dzięki specjalnej konstrukcji systemu rozkładania nie wymaga dzielenia blatu, dzięki czemu opcja rozkładania jest niewidoczna przed rozłożeniem stołu. Wkładki stołu znajdują się pod blatem, a ich rozkładanie systemem "Butterfly" jest niezwykle proste i wygodne. Nogi stołu posiadają stopki z regulacją wysokości, przez co można idealnie dopasować stół do swoich potrzeb lub nierówności podłoża. Aby stół LOFT mógł wpasować się w każde wnętrze, poszerzyliśmy wariant kolorystyczny nóg stołu: dostępne są w kolorze białym lub czarnym, a także na zamówienie w innych kolorach RAL. Stół LOFT zdobył pierwsze miejsce w kategorii "Przestrzeń Jadalniana" w konkursie Diament Meblarstwa 2016."







Drugi stół to model DECO. Na stronie producenta znajdziemy następujący opis:

"DECO to połączenie prostej w formie oskrzyni i blatu z ozdobnie toczonymi nogami. Takie zestawienie nadaje stołowi elegancji, podkreślając jednocześnie jego niepowtarzalną estetykę. Całość wykonana jest bardzo starannie, każdy detal został dopracowany do perfekcji. Deco to w 100% stół drewniany, wykończony w całości naturalnymi olejowoskami lub z nogami i oskrzynią malowaną białą farbą akrylową. Stół posiada funkcję rozkładania bez dzielenia blatu w połowie. Takie rozwiązanie poprawia funkcjonalność i design stołu, nie zaburzając jego geometrii w formie złożonej."







Oba modele są piękne i od razu widać dbałość z jaką zostały wykonane.
Zwłaszcza LOFT do mnie przemawia, swoim minimalizmem i geometryczną formą.
Do naszego stylu pasowałby idealnie.
Chociaż DECO kojarzy mi się z długimi kolacjami w rodzinnym gronie.
No cóż, trudny wybór :)

A Wam, który model bardziej przypadł do gustu?
Wolicie coś bardziej nowoczesnego, czy jednak stawiacie na klasykę?

Ciekawa jestem Waszego zdania.
Uściski i do następnego!

Ania