piątek, 10 listopada 2017

Hygge po polsku




Hygge nigdy dość. Jesienią zwłaszcza. To właśnie teraz zaczyna się sezon na ciepłe swetry, gorącą herbatę, świece i wszelkiej maści światełka. Pierwszy raz poznałam termin hygge rok temu, kiedy w moje ręce trafiła książka Marie Tourell Soderberg. Książka Marie bardzo przypadła mi do gustu i znalazłam w niej wspaniały klimat, z przyjemnością zatapiając się w jej lekturze. Stała się ona szybko bestsellerem, choć znam też opinie części osób, które twierdziły że to takie opowieści o niczym. Tak właściwie opowiadanie o hygge trochę takie jest. Nie odkryjecie większej filozofii, jeśli przeczytacie o roli świec w naszym domu, czy siedzenia pod grubym kocem i popijania gorącej herbaty. Ale nie o to w tym chodzi. Dla mnie cała sprawa z hygge opiera się na "wrażeniu", na klimacie, czymś co trudno zdefiniować. Dla mnie sprowadza się to do jednych i tych samych odczuć, jakimi będą: błogość, radość, spokój, poczucie bezpieczeństwa. Mimo, że samo pojęcie hygge jest typowo skandynawskie, to czytając o nim po raz pierwszy od razu stwierdziłam, że nie jest mi obce. To co wyrażają Skandynawowie poprzez to jedno słowo istnieje wszędzie, tylko każdy odbiera to na swój sposób. 

Hygge w Polsce? Czemu nie? Iza Wojnowska postanowiła napisać o tym w swojej książce "Hygge po polsku", która to powstała we współpracy z Marie Tourell Soderberg. W odbiorze obie te książki są do siebie bardzo podobne, przy czym polska wersja jest to właściwie wyjątkowa kolekcja opowieści, chwil i doznań. 

Siedząc z tą książką czuję się jakbym siedziała z jej bohaterami i słuchała, jak dzielą się ze mną swoimi wspomnieniami. Bardzo lubię słuchać takich historii. Też mam takie hygge chwile w swojej pamięci, które skrzętnie pielęgnuję. Dają mi one poczucie ciepła i bezpieczeństwa. Czasem sprawiają, że łezka się w oku zakręci. Nadal kolekcjonuję takie momenty, dla siebie i dla swojej rodziny. Uwielbiam czuć tę błogość chwili, kiedy siedzimy z moim maluchem pod kocem i oglądamy już po raz enty tę samą bajkę. Uwielbiam zapach ciasta czekoladowego, na które każdy czeka, aby tylko wyskoczyło z pieca. Uwielbiam szum drzew w lesie na wsi, który sprawia, że się zupełnie wyciszam i oddalam od siebie wszystkie troski. Co raz częściej potrafię dostrzec drobne momenty, które są bardzo hygge i bardzo się z tego cieszę, bo daje mi to coś co jest w życiu bardzo ważne.













1 komentarz:

  1. Chyba sie skuszę na te pozycje 😊 a tymczasem hygguje z miłą lektura 😊 Aniu śliczne zdjęcia ❤

    OdpowiedzUsuń